Skrzyżowanie

Przed sygnalizatorem czerwonym stoją samochody,

Oświetlone niczym nocą pomimo dnia.

Stoją i warczą, smrodzą i kopcą,

Kłęby spalin z wydechów się rozchodzą:

Ach - jak dusząco!

Ech - jak śmierdząco!

Och - jak gorąco!

Uch - jak dusząco!

 

Silnik pierwszego sapie, silnik drugiego ledwo zipie,

A jeszcze kierowcy gaz powciskali.

Do niektórych ciężarówek naczepy podoczepiali.

Wielkie, ogromne budy, z kilkoma małymi kołami,

I pełno osób w każdym pojeździe,

A w jednym dama, a w drugim dzieci,

A w trzecim siedzą tylko artyści,

Siedzą i robią poważne miny.

A czwarty pojazd pełen fekaliów,

A w piątym siedzi czterech sportowców,

W szóstym kiełbasa, o! jaka tania!

Pod każdym autem oleju plama!

W siódmym kotek, sztygar i panna,

W ósmym ksiądz i trzy dewotki,

W dziewiątym - same uczone panie,

W dziesiątym – wersalka, komoda i pralka,

A tych pojazdów w korku jest ze czterdzieści,

Sam nie wiem, kto i co w nich jeszcze zmieścił.

 

Lecz choćby przyszło tysiąc drogowców

I każdy dostałby tysiąc od łebka,

I każdy nie wiem jak się zarzekał,

To nie rozwiążą - taki to węzeł!

 

Nagle – światło żółte!

Nagle – światło zielone!

Ryk - silników!

Biegi - wrzucone!

 

Najpierw

powoli

jak ślimak

wolniutko

Rusza

wężyk

pojazdów

bardzo wolniutko.

Ruszyły auta i to z oporem,

I kręcą się, kręcą łyse opony,

I większość przyspiesza, i gna coraz prędzej,

I paląc gumę, szybko rozpędza.

 

Do przodu? Do przodu? Do przodu? Na wprost!

Po awaryjnym pasie, po bus pasie, po przejściu dla pieszych, na skos,

Przez dziury, przez doły, przez muldy, przez progi,

I spieszą się, spieszą, by zdążyć przed czasem,

Do pracy i szkoły, stając byle jak:

Jak to, jak to, czemu to tak?

Gładko im idzie i lekko przychodzi, tak właśnie wygląda początek dnia,

Jak gdyby to była sielanka i bajka, a nie ulica pełna pędzących aut,

Nie ciężkie maszyny jadące przed siebie,

Lecz dmuchane zabawki, najwyżej z papieru.

 

A skądże to pędzą i czemu szaleją?

A po co ten pośpiech, co ich tak gna?

Że zajeżdżają, że wymuszają, że przeklinają przynajmniej za dwóch.

To arogancja napędza i wprawia to w ruch,

To chamstwo za kółkiem z wnętrza wychodzi,

A umysł wyłączył dobre maniery,

I warcząc na innych swój żywot skracają,

Z nich dzieci przykładu dobrego nie mają,

A dni choć nieszczęśliwe szybko mijają:

Jak to, jak to, czemu to tak?

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • betti 27.07.2018
    Tuwim przewraca się w grobie... ze śmiechu.
  • Dekaos Dondi 27.07.2018
    Bardzo mnie się podoba. Takie życiowe. Pozdrawiam→5
  • No powiem pomysł bardzo fajny, nad wykonaniem trzeba by popracować, myśle, że Tuwim byłby szczęśliwy będąc inspiracja dla nowych pokoleń, nawet jeśli nie piszą tak po mistrzowsku jak on.
    Za pomysł 5, wykonanie 3 ogólnie na 4 bym to w tym stanie ocenił, choć mozna dopracować oczywiście jeszcze.
    Pozdrawiam :)
  • Ozar 27.07.2018
    Dobre i do bólu życiowe. Kierowcy to taki specyficzny gatunek człeków hahahahaah. Takie pomieszanie chamstwa i dobrej woli, zależy gdzie ktoś stoi w korku. Ale ciekawie ujęty temat.
  • KarolaKorman 27.07.2018
    Mnie też się podoba pomysł i to bardzo. Do wykonania się nie czepiam, bo to pierwszy wiersz jaki czytałam Twojego autorstwa i jestem i tak oczarowana. Do całego wianuszka wykroczeń, które już wymieniłeś muszę dorzucić nawyk hamowania klaksonem. Tego pojąć nie mogę. Na ulicy zagrożenie ( nie tylko dla tych co przed maską, ale i tych w środku), a taki jeden z drugim (myślę o kierowcach nie tylko o mężczyznach, ale rodzaj żeński dziwnie brzmi) zamiast naciskać na pedał hamulca, to wciska klakson i otwiera usta. Co z nich wychodzi? Każdy chyba wie.
    Pozdrawiam i 5 :)
  • Pasja 29.07.2018
    Witam
    Bardzo ciekawy pomysł i bardzo codzienny obrazek naszego polskiego piekiełka drogowego.
    Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania