Skutki żywota ludzkiego
Jestem, choć już dawno straciłem nadzieję, że istnieję.
Płaczę, lecz oczy mam wyschnięte, a powieki skrzypią.
Milczę najgłośniej jak tylko potrafię, pełen desperacji,
Pełen rozgoryczenia, a jednocześnie niemożliwie szczęśliwy.
Drżę nieruchomo wśród kłębiastych myśli szaleńca,
Bezradnie wodząc dookoła wzrokiem ślepca.
Układam wyrazy z cyfr, liczbami plotę zdania,
I tylko litery odliczam do końca swej wędrówki,
Przez ciemny labirynt antynomii życia.
Komentarze (10)
Hm, podmiot liryczny przedstawia się na zasadzie kontrastu, co nie ukrywam, bardzo mi się podoba. Twoje słowa wywołują wiele emocji, a w moim przypadku i wspomnień ''Milczę najgłośniej jak tylko potrafię, pełen desperacji'' - to mój ulubiony wers. ;) 5
Cieszę się, że udało mi się przywołać, któreś z Twoich wspomnień, choć jak zgaduję (odnosząc się do tego wersu) nie jest ono chyba zbyt wesołe. Bardzo dziękuję za komentarz ;))
Jak zagadkowy wiersz. Podoba mi się, zostawiam 5.
Dzięki wielkie ;))
Ewoile zapraszam do mnie ;)
Bardzo podobają mi się stworzone przez Ciebie kontrasty - nie są zbyt wymyślne i sprawiają, że wiersz staje się barwniejszy. Właściwie podmiot nie wydał mi się nikim innym jak uosobieniem człowieka, którego życie nie opiewało w sukcesy - wręcz przeciwnie. Jest strudzony ciągłymi znojami i choć może być młody, dźwiga na plecach ciężar staruszka. Zostawiam 5 :)
Pisząc ten wiersz początkowo sama nie wiedziałam o czym piszę, nie miałam żadnego konkretnego zamysłu - palce same wystukiwały słowa, które po chwili zlewały się w wersy i tak utworzył się w mojej głowie obraz człowieka siedzącego na fotelu, w dość ciemnym pokoju, otoczonego mnóstwem bibelotów. Po prostu się nie ruszał i tylko myślał, dość nieudolnie zresztą, bo pogrążony był w szaleństwie. Szaleństwie jakie sprowadziło na niego samo życie, jak dobrze zauważyłaś. Cieszę się niezmiernie, że wyłapałaś to z tekstu, znaczy, że nie było to tak niezrozumiałe jak się obawiałam. Podmiot faktycznie jest wykończony ciężarem życia, pękł - zupełnie jak za mocno naciągnięta gumka recepturka.
Bardzo dziękuję za komentarz i ocenę :)
Nie napiszę chyba nic nowego, bo już moje poprzedniczki zwróciły uwagę na te kontrasty - mnie one również się podobają, bo życie ludzkie właściwie, czy chcemy tego, czy nie, bardzo często opiera się na kontrastach, człowiek sam w sobie pełen jest kontrastów - jest wiele rzeczy, których nie robimy wyłącznie dlatego, że się czegoś obawiamy lub wstydzimy, choć tak naprawdę bardzo byśmy chcieli. W podmiocie lirycznym czuję taką pełną rezygnację, jakby już postanowił porzucić jakąś część siebie, jakby musiał się pogodzić z jej utratą i zaniechał walki. Mogłabym narzekać, że wiersz krótki, ale właściwie taka forma wydaje się wystarczająca, by przekazać to, co miało zostać przekazane. Dorzucę 5. ;)
To jest chyba najgorsze - to że jesteśmy pełni kontrastów, pełni sprzeczności i niezgodności. Pełni absurdu. Z jednej strony może się to wydawać ciekawym urozmaiceniem naszego gatunku, takim "ubarwieniem", ale z drugiej strony... jak istota będąca jednym, wielkim zlepkiem kontrastów może pozostać normalna? To wszystko ma na nas wpływ destruktywny, co jest zresztą ukazane w wierszu - podmiot uległ, nie wytrzymał, na podobieństwo wspomniałam wyżej za mocno rozciągniętej gumki recepturki. Poddał się i uległ szaleństwu, które każdy człowiek ma głęboko w sobie. Pytaniem pozostaje: kiedy da ono o sobie znać?
Bardzo dziękuję za komentarz i ocenę ;))
Ewoile, dla mnie taka ludzka wewnętrzna sprzeczność jest i dobra, i zła - bez tego bylibyśmy w jakiś sposób niekompletni, ale również często sprowadza nas to na manowce, doprowadza do szaleństwa czy wybuchu. Ale na tym to wszystko w życiu polega - nigdy nie można być niczego pewnym - ani świata, ani innych ludzi, ani siebie samego. ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania