Skwer.
Skąpany we krwi skrawek ziemi,
trawa zielona lecz odcień czerwieni,
ziemia czerwona, choć kolor brązowy.
Ukrywa groby, mundury i modły.
Słońce wysusza krew tego skweru.
Deszcz pobudza myśl o pochodzeniu,
wtedy widziana jest rzeka krwi.
Krew ojców, dziadów w tej krwi toniesz Ty,
skąpany Twój los.
Od początku w niej jest.
Ziemia, drzewa, niebo pamiętają ten dzień.
Zostałeś stworzony byś dbał o ten skwer! Dom swój, swoją przyszłość!
Twój dzień dopiero nadchodzi!
Każdy następny, który tędy przechodzi.
Niech wie!
Skwer ten broniony przez orłów pokolenia zawsze odradza się na boskie skinienia.
Komentarze (7)
Fajne :) 5
Bardzo wzniosły wiersz, podoba mi się klimat. Tajemnicza atmosfera, dobre zakończenie, choć odrobinkę wybiło mnie z rytmu.
Zostawiam 5 :)
Witamy na opowi :) Na początek małe uwagi:
"Zostałeś stworzony byś dbał o ten skwer" - przecinek po "stworzony"
"Skwer ten broniony przez orłów pokolenia zawsze odradza się na boskie skinienia." - po "pokolenia"
Bardzo dobry wiersz, podoba mi się bezpośredni zwrot do czytelnika, który pozwala mu bardziej się wczuć i otworzyć oczy na to, co nas otacza. Zostawiam 5 :)
Dziękuję za wszystko ;)
Podoba mi się :)
Patriotycznie. Wzniośle. Jakby pieśń żołnierska. Dosyć odważnie 5
Dziękuję za opinię :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania