Ślad wśród gwiazd
W małym miasteczku pod Górami Sowimi stało stare obserwatorium. Budynek pamiętał jeszcze czasy, gdy młody student astronomii, późniejszy profesor Michał Małek, spędzał tu bezcenne noce, notując ruchy gwiazd. Teraz miejsce było niemal opuszczone - poza jednym pokojem, w którym wciąż paliło się światło.
Przy biurku siedziała Karolina, studentka informatyki. Na ekranie komputera migotały wykresy i tabele. Obok niej stał jej przyjaciel Krzysiek, z kubkiem herbaty w ręku.
- Mówiłaś, że to zwykła analiza statystyczna - odezwał się Krzysiek. - Dlaczego wyglądasz, jakbyś odkryła coś wielkiego?
- Bo chyba odkryłam - odpowiedziała cicho Karolina. - Te obserwacje sprzed trzydziestu lat... coś tu się nie zgadza.
- W sensie?
Karolina obróciła monitor w jego stronę.
- Brakuje dokładnych pomiarów z trzech nocy. A bez dokładnych danych nie da się potwierdzić teorii profesora.
Krzysiek zmarszczył brwi.
- Może to zwykły błąd archiwizacji?
- Sprawdziłam to trzy razy. W papierowych notatkach też ich nie ma. Jakby ktoś celowo usunął część danych.
W pokoju zapadła cisza, przerywana tylko cichym szumem komputera.
- Myślisz, że profesor mógł coś ukrywać? - zapytał Krzysiek.
- Nie wiem. Ale jego ostatni artykuł sugerował istnienie obiektu, który nie powinien się tam znaleźć. Bez dokładnych danych nikt mu nie uwierzył.
Krzysiek podszedł do półki z zakurzonymi segregatorami.
- A jeśli odpowiedź jest tutaj?
Zaczęli przeglądać stare zeszyty. Kartki były pożółkłe, zapisane drobnym, starannym pismem.
- "Noc trzecia. Wyniki niejednoznaczne" - przeczytała Karolina. - I dalej nic. Strona wyrwana.
- To zaczyna być podejrzane - mruknął Krzysiek. - Bez pełnych danych nie da się odtworzyć przebiegu obserwacji.
Karolina nagle zamarła.
- Czekaj... Profesor wspominał kiedyś o zapasowym dysku. Mówił, że przechowuje tam kopie dokładnych pomiarów.
- I gdzie on jest?
- W sejfie w piwnicy.
Zeszli wąskimi schodami na dół. W powietrzu unosił się zapach wilgoci. W rogu stał metalowy sejf.
- Znasz kod? - zapytał Krzysiek.
- Spróbuję daty ostatniej obserwacji.
Wystukała cyfry. Mechanizm kliknął.
- Udało się - szepnęła.
W środku leżał niewielki, czarny dysk. Karolina podłączyła go do laptopa.
- Są! - zawołała po chwili. - Wszystkie brakujące dane.
Na ekranie pojawiły się szczegółowe wykresy.
- To niemożliwe... - Krzysiek wpatrywał się w linie przecinające siatkę. - Ten obiekt poruszał się w sposób, którego nie przewiduje żadna znana teoria.
- Dlatego profesor potrzebował dokładnych danych. Chciał mieć pewność, zanim ogłosi coś światu.
- A potem ktoś je ukrył.
Karolina pokręciła głową.
- Albo on sam. Może uznał, że świat nie jest gotowy.
Spojrzeli na siebie w milczeniu.
- Co teraz zrobimy? - zapytał Krzysiek.
Karolina zamknęła laptop.
- Opublikujemy wyniki. Ale tym razem z pełnym zestawem danych i dokładnych analiz. Jeśli prawda ma wyjść na jaw, musi opierać się na faktach.
Za oknem niebo było czyste. Gwiazdy świeciły tak samo jak przed laty, gdy profesor zapisywał swoje pierwsze obserwacje. Tym razem jednak ktoś był gotów spojrzeć na nie z odwagą - i z pomocą dokładnych danych odkryć ich tajemnicę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania