'Ślady Przeszłości " Początek
Początek
Większość z nas myśli ze im gorzej tym upadniemy na zawsze .A szczęście do nas należeć już nigdy nie będzie .Tylko czeka ogromna dziura .W której będziemy mogli się zakopać .I być zapomniani
w tym świecie .A jednak coś się zmieniło .(We mnie ) za sprawa pewnej nocy .I poznanej osoby bez której nie wyobrażałam sobie reszty życia .Ale sam był rozbity i strapiony .Gdy zaczęłam sięgać w głąb jego więzów krwi .Które zaczęły mnie całkowicie wyniszczać .(I) powtórzyłam historie własnych korzeni …(których losów przeszłości nie znałam )
(Wszystko) zdarzyło się to w jesienną deszczowa noc z dnia pierwszego na drugiego listopada.
Gdy księżyc znajdował się u stop ziemi bijąc swym blaskiem na czarnym niebie .zewsząd błyskały pioruny .A grzmoty budziły zburzone niebo nienawiścią .Strugi deszczu padały na ziemie niczym łzy.
Wiatr trzasł drzewami . Wszędzie w oddali było słyszeć szumiące liście i gwizd wiatru który pukał do okien jak nie proszony gość .W ta burzowa noc poszłam na cmentarz by zapomnieć o całym świecie i po wspominać umarłych .Droga na cmentarz prowadziła skromna drobna uliczka wykuta z kamieni ,osnuta była ona wierzbami .Brama cmentarza otwierała się jak wrota piekieł .Zamykając i otwierając nieustannie . Wydając przy tym skrzypienie bramy o strasznym dźwięku .Moje obuwie było przemoczone .Ubrana byłam w kratkowana koszule i długie spodnie .
Które zresztą tez nie wytrzymały z silami natury .Przekroczyłam bramę .Dróżka na cmentarzu była całkowicie mokra . Przeszła mnie myśl ze wstąpiłam do innego świata .Nagrobki zmarłych wybite z marmuru ,osadzone w dzikiej trawie .Nie było żadnej żywej duszy wśród nekrologów dawno zapomnianych i usłanych w za światach. Niektóre nagrobki były po przewracane od swego pierwotnego miejsca .Osiadłam na ścianie jednego nagrobka .Czując niczego co mogłoby mi przynieść jakieś nadzieje na lepsze .Rozmyślałam o rodzicach w chwili śmierci .Ich twarzach całych we krwi i ostatnich słowach które nie dały mi spokoju od ich pożegnania na zawsze .
Wewnątrz byłam pusta, nic nie warta i strapiona swa istota .Samotność która we mnie utknęła nie pozwalał-ami się z nią pożegnać .Nienawidziłam całego bólu oraz cierpienia w osamotnieniu .
Które trwoniło się coraz bardziej .Niszcząc mnie w środku od jakich kol wiek emocji bądź uczuć .
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania