Ślady stóp po prysznicu
Zostawiłeś ślady stóp na chłodnej podłodze,
Jakbyś chciał, żebym wiedziała, że byłeś.
Para na lustrze wciąż pamięta twoje imię,
Ale ja już nie jestem pewna, czy powinnam.
Woda kapała z kranu jak złamane zdania,
A ja siedziałam na brzegu wanny,
W twojej koszuli, pachnącej
Miękkim dramatem i kolonialnym żalem.
W tej łazience kochaliśmy się bez słów,
Między kafelkami zostawiliśmy wspomnienia,
Które parują szybciej niż obietnice.
A jednak… każdy kąt woła twoim głosem.
Znowu nalewam sobie whisky do porcelanowej filiżanki,
Bo chciałeś, żebym była delikatna —
Nawet gdy płonęłam.
Twoje stopy — jak duchy,
Ciągną się przez korytarz.
Nie wiem, czy wrócisz,
Czy tylko znów zostawisz wodne cienie,
Które wytrę ręcznikiem
Z białym haftem naszych inicjałów.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania