Ślepa Miłość
Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o tym jak to będzie kiedy będę już dorosłą kobietą, marzyłam o fajnym facecie ,dzieciach rodzinie którą będę najszczęśliwszą kobietą, której życie będzie idealne w dorosłym życiu…
Jednak kiedy zaczęłam robić się coraz starsza, to zaczęłam zdawać sobie sprawę że życie nie jest takie idealne jak wyobrażałam sobie jako mała dziewczynka. zaczęłam sobie zdawać sprawę że życie jest cholernie niesprawiedliwe i ciężkię i nie jest takie łatwe jak mogło by się wydawać.
Kiedy miałam 19 lat zaczęłam korzystać z portali randkowych, nie załozyłam sobie na jednym portalu tylko na kilku portalach, noi zaczełam poznawać różnych facetów, różne charaktery, z kilkoma spotkałam się ale nic z tego nie wyszło. No i aż w końcu poznałam takiego Piotrka, zaczeliśmy pisać. okazało się że on jest po trudnym związku i siostra mu założyła profil na portalu randkowym, z początku to tak sceptycznie był do tego nastawiony ale jak już zaczeliśmy pisać poznawać się to było coraz lepiej, na początku pisaliśmy gadaliśmy przez telefon. ogólnie to wydawał się ok, z wyglądu szału nie było ale teraz nie ma idealnych facetów, i aż tak na wygląd nie patrzyłam. Po dłuższym poznawaniu się ,on chciał się spotkać, ja oczywiście stresowałam się czy mu się spodobam itp.
Ale w końcu spotkaliśmy się ,poznaliśmy się no i zaczeliśmy być parą. Z początku do siebie do domu nie zabierał mnie gdzieś tam na mieście spotykaliśmy się, dopiero jak dobrze pamiętam po dwóch miesiącach zaczął mnie do siebie do domu zabierać, poznałam jego rodziców rodzeństwo, wydawali się w porządku…
Jednak kiedy zaczełam tam jezdzić ,zostawać na weekendy to się okazało że nie są tacy w porządku… Mieli kilka hektarów pól, krowy ,jego mama przy krowach obrządzała a to w polu żniwa, maliny itp. jak to na wsi. Ogólnie na początku było ok, choć zdarzały się kłótnie między mną a jego mamą ,ona miała ciężki charakter, lubiła rządzić i jak ktoś lata koło niej, wszystko robi co chcę, jakoś to wytrwałam, dopóki nie zamieszkałam tam u nich, wtedy dopiero zobaczyłam jak jest, zaczęły się pretensje żale, że nie pomagam w polu, choć zapieprzałam jak głupia w tym polu i pomagałam, ale jak raz nie poszłaś ,pojechałaś sobie to wielka afera była, szukali parobka do rycia w polu, sprzątania, gotowania itp. A Piotrek oczywiście murem za mamusią i od tego zaczęły się kłótnie, spory…
Po dłuższym czasie jak już tam mieszkałam to już nie było tak kolorowo, choć były też takie chwile dobre no nie powiem że były tylko złe chwile, dobre też były. Ale już po dłuższym czasie przyzwyczaiłam się do roboty w polu i już było lepiej. Zaczełam pracę on też pracował i tak jakoś żyliśmy z roboty do roboty, z jednej do drugiej, jakoś ogarniało się to wszystko, spory też były ale jak to z teściową nigdy nie jest dobrze. Noi przyszedł czas zwolnień w pracy, przyszedł covid i zaczęły się redukcje etatów, mnie zwolnili, i parę innych osób też, wtedy zaczełam szukać innej pracy, oczywiście w tym rejonie w którym mieszkaliśmy to było ciężko coś znalezć takiego ,ale z pomocą przyszła jego siostra i zatrudniła mnie u siebie w firmie, pracowałam na produkcji, Piotrek też zwolnił się ze swojej firmy i przyszedł do siostry pracować, na początku było wszystko ładnie pięknie, wypłaty były ,jego siostra była miła, nie narzekałam. Jakoś mineło trzy lata jak tam pracowaliśmy, zaczęło się problem z wypłatami ,pretensje że to zle tamto zle, zaczęli gadać każdy na każdego. No i w końcu przestali wypłacać pieniądze na czas, ściemniali nie wiadomo co, no i w końcu jak już ze trzy miesiące nie wypłacali wypłat odeszłam stamtąd, sprawa poszła do sądu że nie wypłacali, oczywiście Piotrek tam jeszcze pracował choć jemu też nie wypłacali, siostrunia zaczęła szpuńcić mnie mamusie, zaczęła gadać nie stworzone rzeczy na mój temat, choć pózniej okazało się że ona dobra gigantka jest, męża ma a jezdziła nie wiadomo gdzie i nie wiadomo do kogo. Ale wracając do mnie sprawa poszła do sądu, ugoda była ale i tak nie płacili, i nikt nic im nie może zrobić, gdzie tu sprawiedliwość w tej Polsce, nie ma sprawiedliwości i tak byłam w plecy te kilkanaście tysięcy, i już raczej nie odzyskam tych pieniędzy, ale jakbym wiedziała jak to wszystko się potoczy dalej to wcale bym do tej firmy nie poszła…
Ale dostaliśmy szansę przeniesienia się do innego województwa i w końcu zamieszkania razem sami, jednak to nie było takie kolorowe jak mogło się wydawać…
Zaczęły się kłótnie, on chciał rządzić mną, myślał że będę latać na jego zawołanie, nie dałam się aż po dwóch latach odkąd przenieśliśmy się do innego województwa, on mi nagle oświadcza że kogoś ma, i że już nie chcę być ze mną, ja w płacz, byłam załamana bo mieszkaliśmy razem już tyle czasu a jemu nagle odwidziało się, z początku nie wiedziałam z kim jest ale któregoś dnia rozmawiał z kimś przez telefon i usłyszałam imię Marta i dopiero skojarzyłam że to z nią jest, a ona pracowała w tej samej firmie co my, to była córeczka współwłaściciela tej firmy, oczywiście ona mieszkała tam u siebie dopóki tatuś nie dowiedział się z kim jest jego córeczka to wykopał ją z domu i oczywiście dokąd poszła do jego mamusi do domu mieszkać, oczywiście jego mamusia wiedziała że w ty samym czasie był ze mną i z tamtą drugą ,ze mną rozmawiała przez telefon i nic nie powiedziała że ma kogoś na boku i że mieszka tam ,dowiedziałam się od innych osób życzliwych jak ja to mówię, ale najlepsze jest to że ona nie była w ogóle świadoma że jest jednocześnie ze mną i z nią, sypiał ze mną. Po rozstaniu jeszcze mieszkaliśmy trzy miesiące razem, spaliśmy w jednym łóżku, a ona niczego nie była świadoma i do tej pory nie jest świadoma że mieszkaliśmy razem, że przyjeżdża do mnie do domu, jest zazdrosny o innych facetów z którymi się spotykam. Jednocześnie jest ze mną i z nią i teraz role się odwróciły bo ją teraz zdradza ze mną tak już od roku…
Wszyscy faceci są tacy sami aby jedno im w głowie…
W sumie zastanawiam się teraz co dalej?
Komentarze (1)
Anio. Jak Sama napisałaś: dokładnie z tego powodu, ja Osobiście: jestem kawalerem... ponieważ, jak sama napisałaś: nie chcę skończyć jak ten kawaler z obrazu, uwieczniającego bitwę pod Licheniem... 😌 Czy zatem samotność jest... bolesną?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania