Śliwki przy drodze
Na końcu drogi nie czeka na mnie zamek,
Imperium pełne złotych tac,
Nie czeka na mnie zatroskany brat!
Chociaż wbrew woli tak...
Nie oczekuje mnie także kat!
Nie ujrzy ma dusza światła, ani cienia.
Nie będzie podniecenia.
Strachu nie zaznam, ani odkupienia,
Ze zdziwienia nie będą rozwarte moje ślepia.
Na mej skórze poczuję deszcz prosto z jej serca drogi.
Zobaczę drzewo śliwy, owoce zrzucone pod me nogi.
Fioletem przykują uwagę,
Na pewno tam już zostanę.
Wykopię swoją mogiłę.
Własnymi palcami, pochowię swoją siłę.
Nie przeproszę nikogo...
Poproszę jedynie Boga, by posadził ładne lakówki,
W kolorze najgłębszych kamieni szlachetnych,
By podkreśliły śliwy porzucone przez wszystkich...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania