Czy naprawdę jest Ci z tym aż tak źle? Może lepiej i nie znać i trwać w tej błogiej nieświadomości. Tyle się mówi o odrębności jednostki, masz tą swoją niepowtarzalność.
Dobrze, że to Ty napisałaś, bo ja nie mógłbym powiedzieć błoga, ale nieświadoma to i owszem. Spróbuj tak czasem przez jeden dzień mówić co myślisz, bez względu na sytuację
Moja kultura osobista oraz sumienie i warto zaznaczyć, że również kręgosłup moralny, pozwalają mi żyć na własnych zasadach. Na złość jedynie robię innym. To samo pytanie zadaj sobie, z reguły zadajemy takie pytania na które sami chcielibyśmy odpowiedzieć, ale nikt nas o to nie pyta.
A więc jednak- chodziło mi gdy ich wkurzasz. Czy wówczas jest to kreatywne? A co do moralności to aż za bardzo jestem ortodoksyjny, ale polemizowałbym z tym czy na swych zasadach, bo jestem do bólu praktykującym katolikiem.
Po części jestem ukontentowany takim zakończeniem, bo doszliśmy do konsensusu, że nie chcemy robić sobie wrogów. Ale jak masz "swoje zasady" to musisz permanentnie i z premedytacją je wdrażać w życie, a to jest baaaaardzo trudne. Bo trzeba czasem do szpiku kości być szczerym, a to wielu uznaje za złą wolę i się wkurzają. A więc ta Twoja " odrębna jednostka" to raczej alienacja, choć bardzo się cieszę, że tak to widzisz, a mnie mówiąc kolokwialnie, tak miło pogłaskałaś po plerach.......Podniosłem Ci ciśnienie, ale dzięki temu, czegoś się dowiedziałem o Tobie, więc warto było. Wiem, że każda szczerość jest na pograniczu bezczelności, ale mimo wszystko przepraszam, bo nie chcę Cię ...wkurzyć?
Byłoby wspaniale gdyby miłość mogła działać w ten sposób ale niestety tak sie nie da. Związek jest jak ogród, zwierzak, dziecko czy dom to coś o co trzeba dbać. Pielęgnować każdego dnia, zostawione samemu sobie zmarnieje i ten tekst to pokazuje. Jest coś takiego jak pragnienie wolności i samotności i nawet w szczęśliwych związkach ludzie myślą o tym by wyjść i zniknąć, na jakiś czas, chociaż na pare dni... To ta ciemna strona miłości dobrze ze ja tutaj poruszasz.
Komentarze (17)
Uwielbiam takie podróże we własne stany emocjonalne, takie pokazywanie jestestwa przez pryzmat minionych dni, z namaszczeniem jutra.
Ja też uwielbiam :) Jest w tym coś... właśnie jest w tym 'coś' :)
Czasem wolę tego czegoś nie poznać i wiem nawet dla dlaczego, bo to "coś" by nie było już tym czymś
Ja wolę nazywać rzeczy po imieniu. 'Coś' zawsze takie pozostanie, jeżeli tak będziesz to traktować.
Dla siebie piszemy tylko listę zakupów, dla innych całą resztę.
A właśnie za resztę staram się robić zakupy. Dlatego ciągle nie mogę poznać tego smaku, tego co wszyscy znają po imieniu
Czy naprawdę jest Ci z tym aż tak źle? Może lepiej i nie znać i trwać w tej błogiej nieświadomości. Tyle się mówi o odrębności jednostki, masz tą swoją niepowtarzalność.
Dobrze, że to Ty napisałaś, bo ja nie mógłbym powiedzieć błoga, ale nieświadoma to i owszem. Spróbuj tak czasem przez jeden dzień mówić co myślisz, bez względu na sytuację
Hahahahaha już wystarczająco wkurzam ludzi, po co aż tak :)
A więc jednak, tylko powiedz czy to jest warte, czy nie masz czasem wrażenia , że robisz sobie na złość, o nie kreatywnie ubogacasz?
Moja kultura osobista oraz sumienie i warto zaznaczyć, że również kręgosłup moralny, pozwalają mi żyć na własnych zasadach. Na złość jedynie robię innym. To samo pytanie zadaj sobie, z reguły zadajemy takie pytania na które sami chcielibyśmy odpowiedzieć, ale nikt nas o to nie pyta.
A więc jednak- chodziło mi gdy ich wkurzasz. Czy wówczas jest to kreatywne? A co do moralności to aż za bardzo jestem ortodoksyjny, ale polemizowałbym z tym czy na swych zasadach, bo jestem do bólu praktykującym katolikiem.
Wkurzanie kogoś w sposób kreatywny oznacza, że robisz to z premedytacją, nie jestem zepsuta do szpiku kości, by w ten sposób traktować ludzi.
Po części jestem ukontentowany takim zakończeniem, bo doszliśmy do konsensusu, że nie chcemy robić sobie wrogów. Ale jak masz "swoje zasady" to musisz permanentnie i z premedytacją je wdrażać w życie, a to jest baaaaardzo trudne. Bo trzeba czasem do szpiku kości być szczerym, a to wielu uznaje za złą wolę i się wkurzają. A więc ta Twoja " odrębna jednostka" to raczej alienacja, choć bardzo się cieszę, że tak to widzisz, a mnie mówiąc kolokwialnie, tak miło pogłaskałaś po plerach.......Podniosłem Ci ciśnienie, ale dzięki temu, czegoś się dowiedziałem o Tobie, więc warto było. Wiem, że każda szczerość jest na pograniczu bezczelności, ale mimo wszystko przepraszam, bo nie chcę Cię ...wkurzyć?
To jest tak obszerny temat, że można byłoby o nim pisać godzinami. Nie wkurzyłeś mnie, nie zdenerwowałeś, to była rzeczowa wymiana zdań.
Wiem, potrafię zanudzić, nie będę Cię więcej nawiedzał , ze swoimi dziwnymi ideologiami
nie popadajmy w skrajności, chyba o to chodzi, by komentować, oceniać...
Byłoby wspaniale gdyby miłość mogła działać w ten sposób ale niestety tak sie nie da. Związek jest jak ogród, zwierzak, dziecko czy dom to coś o co trzeba dbać. Pielęgnować każdego dnia, zostawione samemu sobie zmarnieje i ten tekst to pokazuje. Jest coś takiego jak pragnienie wolności i samotności i nawet w szczęśliwych związkach ludzie myślą o tym by wyjść i zniknąć, na jakiś czas, chociaż na pare dni... To ta ciemna strona miłości dobrze ze ja tutaj poruszasz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania