...

...

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (17)

  • Robert. M 10.06.2016

    Uwielbiam takie podróże we własne stany emocjonalne, takie pokazywanie jestestwa przez pryzmat minionych dni, z namaszczeniem jutra.

  • xxECxx 10.06.2016

    Ja też uwielbiam :) Jest w tym coś... właśnie jest w tym 'coś' :)

  • Robert. M 10.06.2016

    Czasem wolę tego czegoś nie poznać i wiem nawet dla dlaczego, bo to "coś" by nie było już tym czymś

  • xxECxx 10.06.2016

    Ja wolę nazywać rzeczy po imieniu. 'Coś' zawsze takie pozostanie, jeżeli tak będziesz to traktować.

    Dla siebie piszemy tylko listę zakupów, dla innych całą resztę.

  • Robert. M 11.06.2016

    A właśnie za resztę staram się robić zakupy. Dlatego ciągle nie mogę poznać tego smaku, tego co wszyscy znają po imieniu

  • xxECxx 11.06.2016

    Czy naprawdę jest Ci z tym aż tak źle? Może lepiej i nie znać i trwać w tej błogiej nieświadomości. Tyle się mówi o odrębności jednostki, masz tą swoją niepowtarzalność.

  • Robert. M 11.06.2016

    Dobrze, że to Ty napisałaś, bo ja nie mógłbym powiedzieć błoga, ale nieświadoma to i owszem. Spróbuj tak czasem przez jeden dzień mówić co myślisz, bez względu na sytuację

  • xxECxx 11.06.2016

    Hahahahaha już wystarczająco wkurzam ludzi, po co aż tak :)

  • Robert. M 11.06.2016

    A więc jednak, tylko powiedz czy to jest warte, czy nie masz czasem wrażenia , że robisz sobie na złość, o nie kreatywnie ubogacasz?

  • xxECxx 11.06.2016

    Moja kultura osobista oraz sumienie i warto zaznaczyć, że również kręgosłup moralny, pozwalają mi żyć na własnych zasadach. Na złość jedynie robię innym. To samo pytanie zadaj sobie, z reguły zadajemy takie pytania na które sami chcielibyśmy odpowiedzieć, ale nikt nas o to nie pyta.

  • Robert. M 11.06.2016

    A więc jednak- chodziło mi gdy ich wkurzasz. Czy wówczas jest to kreatywne? A co do moralności to aż za bardzo jestem ortodoksyjny, ale polemizowałbym z tym czy na swych zasadach, bo jestem do bólu praktykującym katolikiem.

  • xxECxx 11.06.2016

    Wkurzanie kogoś w sposób kreatywny oznacza, że robisz to z premedytacją, nie jestem zepsuta do szpiku kości, by w ten sposób traktować ludzi.

  • Robert. M 11.06.2016

    Po części jestem ukontentowany takim zakończeniem, bo doszliśmy do konsensusu, że nie chcemy robić sobie wrogów. Ale jak masz "swoje zasady" to musisz permanentnie i z premedytacją je wdrażać w życie, a to jest baaaaardzo trudne. Bo trzeba czasem do szpiku kości być szczerym, a to wielu uznaje za złą wolę i się wkurzają. A więc ta Twoja " odrębna jednostka" to raczej alienacja, choć bardzo się cieszę, że tak to widzisz, a mnie mówiąc kolokwialnie, tak miło pogłaskałaś po plerach.......Podniosłem Ci ciśnienie, ale dzięki temu, czegoś się dowiedziałem o Tobie, więc warto było. Wiem, że każda szczerość jest na pograniczu bezczelności, ale mimo wszystko przepraszam, bo nie chcę Cię ...wkurzyć?

  • xxECxx 11.06.2016

    To jest tak obszerny temat, że można byłoby o nim pisać godzinami. Nie wkurzyłeś mnie, nie zdenerwowałeś, to była rzeczowa wymiana zdań.

  • Robert. M 11.06.2016

    Wiem, potrafię zanudzić, nie będę Cię więcej nawiedzał , ze swoimi dziwnymi ideologiami

  • xxECxx 11.06.2016

    nie popadajmy w skrajności, chyba o to chodzi, by komentować, oceniać...

  • Nazareth 18.06.2016

    Byłoby wspaniale gdyby miłość mogła działać w ten sposób ale niestety tak sie nie da. Związek jest jak ogród, zwierzak, dziecko czy dom to coś o co trzeba dbać. Pielęgnować każdego dnia, zostawione samemu sobie zmarnieje i ten tekst to pokazuje. Jest coś takiego jak pragnienie wolności i samotności i nawet w szczęśliwych związkach ludzie myślą o tym by wyjść i zniknąć, na jakiś czas, chociaż na pare dni... To ta ciemna strona miłości dobrze ze ja tutaj poruszasz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania