Słońca jesienne gdzieniegdzie

Zygmunt Jan Prusiński

 

SŁOŃCA JESIENNE GDZIENIEGDZIE

 

Staremu kumplowi z Wiednia który pofrunął -

Przemysławowi Gintrowskiemu

 

Motto: Niech Ci ta Ziemia będzie piosenką...

 

Gitary mniej brzmiące

jedna bardziej milcząca od drugiej.

 

Sąsiadka spodziewa się ciąży

milczy powłoka czyjeś aprobaty.

 

Udręka jak złamana ręka

by żyć udając szczęśliwe zakłamanie.

 

Oczyszczamy się z truizmu

wściekłość nas otacza – tych biednych.

 

Ale przeszliśmy połowę ubiegłego wieku

rozumując puste muszelki.

 

Wabi nas i bawi poszumny wiatr

trawy odpowiadają ciszą.

 

Jak dzieci marzymy o coś jeszcze

nie pozbywamy się gry.

 

Udowadniamy że możemy żyć bez miłości

w skorupie żółwia do śmierci.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania