słoneczna - szopena
biegnie po parzących chodnikach ulic
wiersz
ptaki kłaniają się pod rzucanymi kamieniami
z ciepłych murków ciepłe koty zaczęły spadać
na skwer
buciki na przystankach wiąże, a głowa rozczochrana
pod spódnicami schronienia szuka
to co w nosie - to na plecy - wszystkim po równo
za darmo, dla każdego
strupki na kolanach tygodniowe ordery za zasługi i walkę
dla zabawy
boże broń bohaterską
i jeszcze babciom za miętusy jęzor pokazać, zjeść
zachłysnąć się śliną
uciec za żywopłot
wracać nie zamierza, bo po co ani bo do kogo
patyk na ramię droga daleka
Komentarze (6)
W dechę, ostatnie dwa wersy trochę walą klimat, ale generalnie cenię wzwyż.
Wcześniej było jeszcze gorzej. A teraz też średnio,zapomniałem dodać notkę dla moderatora. I moderator niestety uporządkował wierszydło i struktura poprzez uporządkowanie się rozleciała trochę. Dzięki za przeczytanie i komentarz!
Bardzo fajny wiersz, taki trochę nostalgiczny
Dzięki za odwiedziny i uwagę.
No, no... że taki poeta z ciebie, nie sadziłam... Ma coś w sobie. :D
Trzeba szukać i próbować wielu rzeczy ;) dzięki za komentarz i odwiedziny :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania