Słonety Kramskie

Gdzieś w polu

pod Kramskiem

potknąwszy się o kozę

wyrżnąłem w całe słoneczników pole

kolanem o kamień

kamieniem o nerkę

i wszystko zaczęło mnie boleć

Rumianki fruwały

jak muchy nieznośne

w ucieczce

przed krowim okrutnym ogonem

w pogoni za plackiem

zwyczajnie poległem

niczym podsłonecznikowy golem

Osty mnie cuciły

szydełkując

dotykiem swych rączek

tak dziwnie dla mnie tu niemiłych

słońca rozżarzeniem

wykłuty do bólu

rumiankami się nad-ziałem

Wstałem w wolność, gdy już po zachodzie

wena szeptała

o słonetach kramskich

no bo przecie

w słoneczników pole nie wpada się

Na co dzień

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania