Słonety Kramskie
Gdzieś w polu
pod Kramskiem
potknąwszy się o kozę
wyrżnąłem w całe słoneczników pole
kolanem o kamień
kamieniem o nerkę
i wszystko zaczęło mnie boleć
Rumianki fruwały
jak muchy nieznośne
w ucieczce
przed krowim okrutnym ogonem
w pogoni za plackiem
zwyczajnie poległem
niczym podsłonecznikowy golem
Osty mnie cuciły
szydełkując
dotykiem swych rączek
tak dziwnie dla mnie tu niemiłych
słońca rozżarzeniem
wykłuty do bólu
rumiankami się nad-ziałem
Wstałem w wolność, gdy już po zachodzie
wena szeptała
o słonetach kramskich
no bo przecie
w słoneczników pole nie wpada się
Na co dzień
Komentarze (2)
Pomysłowe.
Nawet bardzo!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania