Ha ha, ale extra :D
Dziękuję. Kiedyś próbowano rozkminiać rdzenny polski, ale nie było za bardzo danych. Teraz można, i brak chętnych oprócz oszołomów jak Czesław Białczyński, który uważa że wołek i wilk nazywają się podobnie, bo Weles miał jakoś do czynienia z jednym i drugim, mimo, że "wołek" to zdrobnienie od "wół". Imiona bogów są wtórne, a poza tym zarówno w Indiach jak w Egipcie był katenoteizm na początku, co znaczy, że raz tego, raz owego boga uznawano najwyższym, zależnie od święta. Nie było żadnej hierarchji, płynne wszystko, oczywiście, że imiona też.
Czytam to z opuszczoną szczenką i czuje jak mi się w głowie pucle same układają.
Ciekaw jestem co napiszesz o słowie natchniony i zjadać (o ile uważnie czytałem, nie było).
Jestem zachwycony tym, co piszesz. Natchniony odnosi się jak wiesz do tchu, oddechu, i rzeczywiście jest ciekawe. A "jeść" to będzie odlot, bo to ma oczywiście związek z "jest", a ten związek o ile się orjentuję nie jest wcale prymitywny. Podobnie "żyć" z "żerem", dlatego "wola" jest tak ważna, bo można wymienić się świadomością w teorji, ale jeśli naszą najgłębszą istotą jest wola, to wtedy nie, bo wola to my. Nie ma "obserwującej jaźni" jak w różnych duchowościach według mnie, dlatego jesteśmy sobą, a nie wszystkim naraz :D
Imć Wszesław z zjadaniem chodziło mi o to, że występuje tam d, czyli zgodnie z tym co zawarłeś w wykładzie odnosi się do społeczności. Rozumiem zatem, że je się w pojedynkę, ale zjada grupowo???
Poncki, ha ha, no tak, rytualne pożeranie ludzi, których nazwało się bogami istniało na długo przed chrześcijaństwem, w którym to praktykuje się symbolicznie ;)
"D" tworzy rzeczowniki, i jest "jad", ale nie wiem jeszcze, o co chodzi, bo po łacinie jest "edo" w pierwszej osobie, "jem", więc to "d" jest obecne. Albo "obiad". "D" jest w "jadam" i "jadł", więc to raczej pierwotne tutaj. Zobaczymy :D
Imć Wszesław
ja nie mam w ogóle o tym pojęcia, ale może d w edo i w jedzeniu jest dlatego, że założeniem tego słowa nie jest spożywanie a spędzanie wspólnie czasu przy stole - biesiada?
Poncki, ha, Brückner pisze to samo, że to od gadania ta biesiada... Ani od siadania, ani od biesa... Faktycznie, kto spożywał osobno, to ukradł i się nie podzielił :D
Poncki, ha ha, no tak, "czatować" zmieniło znaczenie przez "chat", co było "paplać" chyba po angielsku. Po polsku mamy "czaić się" :D
Czary to podobno od "kreślić" linję wokół czarowanego, ale "czarny", "kary", też może coś mieć do rzeczy, szczególnie, że "krszna" to czarny w sanskrycie, więc jest to "s", co w "kresce". A "czart" i "kret" to jest to samo słowo na boga podziemi :D
Kupa radości przed nami :)
Imć Wszesław właśnie miałem o czarta pytać. Czyli czarcie sztuczki to nic innego jak krecie sztuczki😃
Pojawia się wiele pytań. Na przykład skąd słowo wiedźma?
Poncki, krecia robota :D
Wiedźma chyba kiedyś wiedma, od "wiedzy", jak Wedy indyjskie... Widzieć i wiedzieć to dwie postacie tego samego, zatem wiedma była również "widzącą".
Wieszcz z tego samego ostatecznie. Tak w ogóle "poeta" bardzo niepoetyczne ma pochodzenie, bo to jest od "czynić" po grecku, ale raczej "układać". Stąd polskie słowo "składacz" na poetę, bo przecież wiersze się "układa" :D
Dokładnie, ja czytałem słownik Lindego, z sześciu czy siedmiu tomów doszedłem do połowy pierwszego tylko, ale może wrócę. Oczywiście Słownik Etymologiczny Brücknera czytałem od początku do końca :D
Komentarze (32)
Świetne. Czyta się jednym tchem i z zainteresowaniem.
Dzięki, bardzo się cieszę :)
To jest tak pojebane, że aż magnetycznie ciekawe - tak, to komplement🤣
Ha ha, ale extra :D
Dziękuję. Kiedyś próbowano rozkminiać rdzenny polski, ale nie było za bardzo danych. Teraz można, i brak chętnych oprócz oszołomów jak Czesław Białczyński, który uważa że wołek i wilk nazywają się podobnie, bo Weles miał jakoś do czynienia z jednym i drugim, mimo, że "wołek" to zdrobnienie od "wół". Imiona bogów są wtórne, a poza tym zarówno w Indiach jak w Egipcie był katenoteizm na początku, co znaczy, że raz tego, raz owego boga uznawano najwyższym, zależnie od święta. Nie było żadnej hierarchji, płynne wszystko, oczywiście, że imiona też.
Już nie mogę doczekać się bożej pomocy.
Bo to się zawsze kończy jakimś funkcjonariuszem doczesnym.
Nie zawsze, ale często. Taki już los proroków :D
Imć Wszesław
To co ty prorokujesz?
Starszy Woźny, żartowałem, na razie nic, ale kto wie :D
Czytam to z opuszczoną szczenką i czuje jak mi się w głowie pucle same układają.
Ciekaw jestem co napiszesz o słowie natchniony i zjadać (o ile uważnie czytałem, nie było).
Jestem zachwycony tym, co piszesz. Natchniony odnosi się jak wiesz do tchu, oddechu, i rzeczywiście jest ciekawe. A "jeść" to będzie odlot, bo to ma oczywiście związek z "jest", a ten związek o ile się orjentuję nie jest wcale prymitywny. Podobnie "żyć" z "żerem", dlatego "wola" jest tak ważna, bo można wymienić się świadomością w teorji, ale jeśli naszą najgłębszą istotą jest wola, to wtedy nie, bo wola to my. Nie ma "obserwującej jaźni" jak w różnych duchowościach według mnie, dlatego jesteśmy sobą, a nie wszystkim naraz :D
Imć Wszesław z zjadaniem chodziło mi o to, że występuje tam d, czyli zgodnie z tym co zawarłeś w wykładzie odnosi się do społeczności. Rozumiem zatem, że je się w pojedynkę, ale zjada grupowo???
Poncki, ha ha, no tak, rytualne pożeranie ludzi, których nazwało się bogami istniało na długo przed chrześcijaństwem, w którym to praktykuje się symbolicznie ;)
"D" tworzy rzeczowniki, i jest "jad", ale nie wiem jeszcze, o co chodzi, bo po łacinie jest "edo" w pierwszej osobie, "jem", więc to "d" jest obecne. Albo "obiad". "D" jest w "jadam" i "jadł", więc to raczej pierwotne tutaj. Zobaczymy :D
Imć Wszesław
ja nie mam w ogóle o tym pojęcia, ale może d w edo i w jedzeniu jest dlatego, że założeniem tego słowa nie jest spożywanie a spędzanie wspólnie czasu przy stole - biesiada?
Włosi jak siadają do stołu to siedzą godzinę i gadają a jedzą przy okazji.
Poncki, ha, Brückner pisze to samo, że to od gadania ta biesiada... Ani od siadania, ani od biesa... Faktycznie, kto spożywał osobno, to ukradł i się nie podzielił :D
Imć Wszesław a czatuje i czaruje? 😉
Poncki, ha ha, no tak, "czatować" zmieniło znaczenie przez "chat", co było "paplać" chyba po angielsku. Po polsku mamy "czaić się" :D
Czary to podobno od "kreślić" linję wokół czarowanego, ale "czarny", "kary", też może coś mieć do rzeczy, szczególnie, że "krszna" to czarny w sanskrycie, więc jest to "s", co w "kresce". A "czart" i "kret" to jest to samo słowo na boga podziemi :D
Kupa radości przed nami :)
Imć Wszesław właśnie miałem o czarta pytać. Czyli czarcie sztuczki to nic innego jak krecie sztuczki😃
Pojawia się wiele pytań. Na przykład skąd słowo wiedźma?
Poncki, krecia robota :D
Wiedźma chyba kiedyś wiedma, od "wiedzy", jak Wedy indyjskie... Widzieć i wiedzieć to dwie postacie tego samego, zatem wiedma była również "widzącą".
Wieszcz z tego samego ostatecznie. Tak w ogóle "poeta" bardzo niepoetyczne ma pochodzenie, bo to jest od "czynić" po grecku, ale raczej "układać". Stąd polskie słowo "składacz" na poetę, bo przecież wiersze się "układa" :D
Imć Wszesław albo wierszokleta.. 🤣
Poncki, ha ha, no właśnie. Można też wiersze budować i być budowlańcem :D
Imć Wszesław
Kawał dobrej roboty. Czekam na następne! 😃
Poncki, może wieczorem się wezmę. Rano to niebezpieczne, bo ciężko przestać :D
Wymienili kami na tego imć. co tu się dzieje!
Zey tylko graind prawdziwy powrócił
Ty, masz mówić o mnie "Jego Miłość". Zrozumiano?
Przybyłem, przeczytałem, oczarowałem się mocą tego tekstu. Świetnie napisane, ciekawe i pouczające. Kawał dobrej roboty.
Bardzo się cieszę :)
Dziękuję. Szczerze, to znajduję w naszej mowie o wiele więcej, niż się spodziewałem. To jak sen :D
Mnie to nie zachwyca i w sumie nie wiem czym się inni zachwycają... jakbym słownik czytała
Dokładnie, ja czytałem słownik Lindego, z sześciu czy siedmiu tomów doszedłem do połowy pierwszego tylko, ale może wrócę. Oczywiście Słownik Etymologiczny Brücknera czytałem od początku do końca :D
Dawno nie czytałem tak dobrej rzeczy, napisanej z taką pasją.
O, to niezwykle miłe i motywujące. Dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania