Słowa przyodziane w buty wybitnie wspinaczkowe
Wszystkie szlaki prowadzą
z miejskiego życia
ulicą bez wyjścia.
Zawias historii zardzewiał
jedyna trasa w niezniszczalne góry.
Amatorska wspinaczka bez asekuracji
i przewodnika
dalej brnąć w tym realizmie
nie można.
Moją rolą nie jest wiązanie
krawata pod szyją
ale iść drogą współczesnej rywalizacji
nie w ciasnych butach
broń boże w obcych
tylko z plecakiem empirycznym.
Słowa drgają na grani
niektóre przepadną w szczelinach
uznane za zaginione
przywrócą do życia pasterze
grający na fujarkach
o urodzonych nieudacznikach
i prawdziwych artystach
folklor góralski nie zaginie.
Sztuka przetrwania
w wyższych partiach gór
i w wyrafinowanych gustach literackich.
Można zejść z lawiną
przetrąciwszy sobie kręgosłup
a tego nie lubię.
Zaciągam węzeł zamyśleń
sznurowadeł koniec końców łączę
oby nie potknąć się
o powierzchowność
i w ogóle.
Inne słowa
podejmą heroiczny wysiłek
po swój Everest
kryształ górski
pozostałe utkną
może na górze Athos
na dłużej.
Komentarze (3)
Interesujący wiersz z ciekawym przesłaniem. Moim zdaniem wymaga jednak znacznego okrojenia (np "i w ogóle"), oczyszczenia z niewiele mówiących metafor (np: "współczesna rywalizacja"), powtorzeń (w jednej strofie dwa razy"tylko").
Co za fatalny tytuł! To jakby wiersz o wsi zatytułować "Słowa przyodziane w gumofilce"
Dziękuję za komentarze. florian "słowa przyodziane w gumofilce" mnie się podoba.
Być może na bazie tego sformułowania coś sklecę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania