Poprzednie częścislowdown

slowdown II

lubię w opływającej mnie ulicy meandrach

wielkiej pani na rozsuwanym zamku

wyrójce poświętojańskich piegów

et cetera et cetera

odetchnąć od wspomnień

jak śpiew ptaków z wyciętych drzew

 

obok za progiem bałałajki prowadzącej

niewłasny bród

poniewiera zapiewajłę i podrygujących

pod bełtem papierowego kotyliona

bardziej niż upływający nieleżakowany pot

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania