Poprzednie części: slowdown
slowdown II
lubię w opływającej mnie ulicy meandrach
wielkiej pani na rozsuwanym zamku
wyrójce poświętojańskich piegów
et cetera et cetera
odetchnąć od wspomnień
jak śpiew ptaków z wyciętych drzew
obok za progiem bałałajki prowadzącej
niewłasny bród
poniewiera zapiewajłę i podrygujących
pod bełtem papierowego kotyliona
bardziej niż upływający nieleżakowany pot
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania