Pozwoliłam sobie zaszaleć tym razem, dla Ciebie i dla wprawy. Tyle bym zostawiła. Odpuściłam tonący mak, bo wprowadzał niepotrzebny humor. Minus inne, moim zdaniem, wypełniacze. Nie noś urazy, przeczytaj, przemyśl. Temat i tekst ciekawy. Ciekawie szukasz i tworzysz.
Pozdrawiam ;)
jak czar włoskich lodów
na jarmarku Dominika w Gdańsku
pół wieczności czekałem by kupić
waniliowo-czekoladowe
znaleziony na plaży robak
okruch zamraznięty w brązie
wiatr piaskiem chrzęścił
kawałek flondry smakował słońcem
spalone rogale drugiego września
wracając z cmentarza
gorycz bolała
ogórków w piwnicy szukałem
w pustych słoikach sół
została na półkach
Mrówko jedno czego sie nauczyłem tutaj to słuchać co mówią, zwłaszcza takie małe czarne robaczki. bardzo sie cieszę, że poswieciłaś czas, na pewno rozważę, przemyśle, propozycje zobaczymy hm. Jest nad czym. Bardzo Ci dziękuje, jak już kiedys mówiłem jesteś zawsze miłe widziana pod moimi tekstami.
Pozdrawiam :)
Smaki życia doceniasz wtedy, kiedy brakuje ci tego wszystkiego. Dlatego cieszmy się tu i teraz, bo za chwilę może nas nie być. Dla mnie tekst dobry, bo cóż ja mogę więcej. Pozdrawiam 5
Motomrowka to moja wersja ostateczna, miks tego co radziłaś i tego przy czym uparłem się pozostać.
Pasjo tobie tamta stara wersja się podobała, mam nadzieje, że ta nie jest gorsza. Starałem sie zachować podobny klimat mimo zmian. Dzięki dziewczyny za pochylenie się i wyrażenie waszych opinii.
Maurycu, nie!
O co mi chodziło – Dajesz tytuł Smaki życia i potem je wymieniasz, rozumiesz: – lody, kawałek flądry, skojarzenie z robakiem, spalone rogale z konkretnej przyczyny, gorycz sól. Nie sugeruję żebyś kopiował co napisałam, ale teraz zrobiłeś ze swojego wiersza bigos o smaku waniliowo - czekoladowym. A on jest piękny w prostocie.
Popatrz:
Smaki życia – czar włoskich lodów..., obraz robaka na plaży w bursztynie, skojarzenie z flądrą, potem rogale, gorycz, sól, wszystko to się składa na feerię smaków. A Tobie robak zmarzł w brązie (zapomniał szalika)? Wiatr chrzęścił w zębach?
motomrówka no cóż mi wiatr chrzęści w zębach i to nie raz. Kiedy idziesz w gorący letni dzien plaża wiatr łobuz wydmuchuje w powietrze drobiny piasku... to nic, że w ustach mam piasek, to wina wiatru.
Mrówko bardzo cenie Twoje zdanie i opinie, ale jeśli to poprawię kiedys to najwyżej bardzo kosmetycznie. Twoja propozycja jest ok, ale do mnie nie przemawia. Tak czy siak, szału tutaj nie ma z tą poezja jak widać. Pomyśle o czymś innym może, ten temat uważam za wyczerpany. To cos tam wyżej jest blisko tego co chciałem osiągnąć, wiec cóż niech bedzie. Chyba zapomniałaś jakim upartym osłem potrafię być:) może jeszcze dojrzeję do tego by to zmieniać, jeszcze jednak nie nastąpiło to teraz. Niech jest bigos wiec. Lubię :)
Komentarze (13)
Pozdrawiam ;)
jak czar włoskich lodów
na jarmarku Dominika w Gdańsku
pół wieczności czekałem by kupić
waniliowo-czekoladowe
znaleziony na plaży robak
okruch zamraznięty w brązie
wiatr piaskiem chrzęścił
kawałek flondry smakował słońcem
spalone rogale drugiego września
wracając z cmentarza
gorycz bolała
ogórków w piwnicy szukałem
w pustych słoikach sół
została na półkach
Pozdrawiam :)
Pasjo tobie tamta stara wersja się podobała, mam nadzieje, że ta nie jest gorsza. Starałem sie zachować podobny klimat mimo zmian. Dzięki dziewczyny za pochylenie się i wyrażenie waszych opinii.
O co mi chodziło – Dajesz tytuł Smaki życia i potem je wymieniasz, rozumiesz: – lody, kawałek flądry, skojarzenie z robakiem, spalone rogale z konkretnej przyczyny, gorycz sól. Nie sugeruję żebyś kopiował co napisałam, ale teraz zrobiłeś ze swojego wiersza bigos o smaku waniliowo - czekoladowym. A on jest piękny w prostocie.
Popatrz:
Smaki życia – czar włoskich lodów..., obraz robaka na plaży w bursztynie, skojarzenie z flądrą, potem rogale, gorycz, sól, wszystko to się składa na feerię smaków. A Tobie robak zmarzł w brązie (zapomniał szalika)? Wiatr chrzęścił w zębach?
Mrówko bardzo cenie Twoje zdanie i opinie, ale jeśli to poprawię kiedys to najwyżej bardzo kosmetycznie. Twoja propozycja jest ok, ale do mnie nie przemawia. Tak czy siak, szału tutaj nie ma z tą poezja jak widać. Pomyśle o czymś innym może, ten temat uważam za wyczerpany. To cos tam wyżej jest blisko tego co chciałem osiągnąć, wiec cóż niech bedzie. Chyba zapomniałaś jakim upartym osłem potrafię być:) może jeszcze dojrzeję do tego by to zmieniać, jeszcze jednak nie nastąpiło to teraz. Niech jest bigos wiec. Lubię :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania