Smętek
Dnia pewnego
Przyszedł smętek
Usiadł przy mnie na kanapie,
Spojrzał mi głęboko w oczy
I zapytał czemu
Mam na twarzy
Wyraz melancholii.
Ja mu na to odpowiadam,
Że za oknem dzień jesienny
Obok płonie ogień świec,
W duszy grają nuty rzewne
Tworząc scenografię
Dla teatru serc.
W niezmąconej ciszy
Budzą się wspomnienia
Skłaniające do zadumy
Nad sensem istnienia.
Smętek skinął lekko głową
I zamyślił się głęboko
Cisza cudna nastrojowa
Dzwoni w uszach, łzawi oko.
Tak siedzimy zadumani
Bez słów mija dzień jesienny
Deszczem szyby zapłakane,
Wieczór mglisty, niepogodny
Tworzy klimat wspominkowy,
Smętek sprzyja melancholii.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania