Śmierć Boga
Bóg umarł w niedzielę, wszyscy siedzieli w kościele słuchając mszy. Ktoś kaszlnął, ktoś kichnął, każdy słuchał księdza mówiącego o miłości bliźniego i pokorze. Czytał "Wskrzeszenie Łazarza". Nagle za oknem zagrzmiał grom i następny i następny. Ksiądz krzyczał o zmartwychwstaniu, ale zagłuszały go pioruny. Burza ucichła a drzwi kościoła otworzyły się z cichym trzaskiem kości. Do środka wszedł człowiek. Człowiek tak przemoczony, że jak szedł robił za sobą kałuże. Podszedł do księdza, ominą spluwając przez ramię i zatrzymał się przy zachrysti. Wziął i przechylił kielich. Rzucił go z brzękiem na ziemię. Zjadł pół opłatka a resztę zgniótł w rękach i wyrzucił. Burza ustała a świat zadrżał.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania