Śmierć Feniksa
I ujrzałem feniksa,
Spowijał płomieniami
Rozczerwienione niebo,
W swej dostojności
Wznosił się nad ruiną
Zamku zapomnianego.
Jego pióra opadały
Na pradawną ziemię.
Wypalały chwasty,
Wyschłą trawę
I dawno zasiane pola
W tańcu na niebie
Krzyczał z bólu
A śpiew jego był
Taki piękny.
A łza jego podlała
Ogień, zostawiając
Złote ślady za sobą
Powoli przygasał
I spopielił ziemię
Aż zabrakło słów.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania