Śmierć Feniksa

I ujrzałem feniksa,

Spowijał płomieniami

Rozczerwienione niebo,

W swej dostojności

Wznosił się nad ruiną

Zamku zapomnianego.

 

Jego pióra opadały

Na pradawną ziemię.

Wypalały chwasty,

Wyschłą trawę

I dawno zasiane pola

 

W tańcu na niebie

Krzyczał z bólu

A śpiew jego był

Taki piękny.

 

A łza jego podlała

Ogień, zostawiając

Złote ślady za sobą

 

Powoli przygasał

I spopielił ziemię

 

Aż zabrakło słów.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania