Śmierć Lorda Jekylla

1

Miękkie poruszenie dłoni w stronę bezkształtnej puszystości

Wir powietrzny zastygły w chłodnym pokoju

Transparentny grymas znudzenia - niedościgniony na bladej twarzy Lorda J.

Rzeźbiarskie w swojej finezji zniszczenie ciała: wymodelowane artretyzmem

dłonie, palce, nadgarstki.

Ten posiadacz białych pończoch, ogrodu i peruki opanował pantomimę letargu.

Niekończący się kaszel Lorda Jekylla stanowi perfekcyjną formę w stosunku do

pozostałych rekwizytów.

„ Gdyż tylko choroby umiejętnie aplikowane mogą się stać pieprzem naszego życia”

Seraficzny ocean dywanów- arabskich baśni wtłoczonych w

wielbłądzią wełnę,

Szczyt tego pomieszczenia zamyka masywny plafon

2

Lord Jekyll bawił się przez chwilę bezcielesnym pyłkiem pierza

dostrzegał nowe sposoby dotknięcia go, podziwiał perwersyjną estetykę

wrzodów pękających na dłoniach, ramionach ,udach

Wydał okrzyk zachwytu:

zauważył, że upodabnia się

konsystencją

do

wyobrażenia miękkości wosku...

Przecież zapalił na tę okazję wszystkie

świece w kandelabrach

I poczuł, że płynie i poczuł, że płynie gorącą falą po kołdrze

odnogami strumieni po dywanach

Nic piękniejszego niż wyrzeźbiona płomieniem świeca....

----------------------------------------------

Komentarz: Lord Jekyll tak naprawdę nigdy nie istniał... W sypialni barokowego pałacu (a może raczej rokokowego?) zapalił wszystkie świece w kandelabrach... Ze stopionego wosku układały się scenki rodzajowe, krajobrazy, postacie i wielkie wydarzenia. Po pewnym czasie wosk przyjął kształt odległej Ameryki, do której zmierzały hiszpańskie i portugalskie statki z konkwistadorami żądnymi złota i kosztowności.

Wszyscy słyszeli o tajemniczym Eldorado; wiedzieli, że należy przejść długim szlakiem przez dżunglę amazońską, przez strome góry i najstraszniejszą pustynię, jaką można sobie wyobrazić, pustynię jeszcze groźniejszą od gigantycznej Sahary... Tą pustynią była pozbawiona kropli wody Atakama.

Los conquistadores oczyma wyobraźni już widzieli klejnoty opalizujące wszystkimi barwami, widzieli piękne tkaniny; kiedy dotarli do opuszczonego pałacu, w którego skarbcach zgromadzono tyle bogactw, kiedy dotarli do skarbców tak wielkich, jakich nikt jeszcze nie widział i wyobrazić sobie nie potrafił, stała się rzecz najdziwniejsza...

Cały kontynent stopił się i przybrał kształt jakiejś koszmarnej figury. Ta postać była trochę podobna do Cyklopa Polifema; ale i ona trwała zbyt krótko, żeby można było cokolwiek o niej powiedzieć. Władca przebogatego skarbca zniknął, zniknął też skarbiec pełen kosztowności.

Nowa postać, czyli odrażający Polifem, teraz wyglądała jak świątynia na samym szczycie Wszechświata.

Niezwykła świątynia przypominała pałace Lhasy ponad wszystkimi znanymi ciałami niebieskimi. Pytanie, czy umysł ludzki potrafi sobie wyobrazić tak stromą górę? Ale te obrazy były nietrwałe i już po chwili zupełnie nieczytelne.

Na koniec pojawił się stary zubożały szlachcic angielski, niejaki lord Jekyll...

Kiedyś bonvivant, esteta i hulaka. Lord Jekyll był trochę nihilistą, zapewne również erudytą i autorem wielu gorzkich aforyzmów.

Niestety, znaczną część majątku odziedziczonego po swoim ojcu- księciu Jekyll- Hiding (Duke of Jekyll- Hiding and Marshland) przehulał podczas licznych podróży po całym świecie...

Podobno odbył kilkaset pojedynków, flirtował z mężatkami, ale nigdy nie przekraczał pewnej granicy... ,tak mówili jego przyjaciele.

Pracowici archiwiści i historycy przez wiele lat szukali przyjaciół Lorda J., ale nikogo nie znaleźli.

Gdzieś w okolicach Australii i Nowej Gwinei Lord Jekyll zabawiał się w korsarza, w Chile wydobywał miedź i złoto. Za pewną opłatą sprzedawał naiwnym przybyszom z Europy mapę drogi do Eldorado.

Pod koniec życia napisał cztery tomy pamiętników, które pewien profesor z Heidelbergu porównał do zapisków Casanovy. Takim człowiekiem był nasz bohater- sędziwy Duke of Jekyll -Hiding and Marshland.

Któregoś dnia pod koniec lutego roku XXXXX, po samotnej kolacji zapalił wszystkie świece w kandelabrach w pięknej sypialni pałacu, który zachwycał turystów i malarzy przybyłych z odległych krajów,

i w pewnej chwili zniknął....

A wtedy my jako widzowie (ewentualnie czytelnicy) "zrobiliśmy mały krok w kierunku jakiejś ważnej prawdy" /////

Teraz już wiedzieliśmy, że---

on również był częścią owego spektaklu, scenek wszelakich układających się ze stopionego wosku...

PS.

Lorda Jekylla nigdy nie było...

Czy można sobie wyobrazić coś piękniejszego niż rzeźby, które zupełnie przypadkowo powstają ze stopionego wosku? Co tam opowieści w księgach prastarych spisane...

Wiele opowieści powstaje bez słów; to kapryśne zjawiska (naturalne) tworzą baśnie i wielkie poematy...

---------------------------------------------------------------------------------------------

Tekst z połowy lat 90. XX wieku. Fascynował mnie wtedy ekspresjonizm z początku XX wieku z jego fascynacją rozpadem świata, chorobami, które postrzegano jako źródło inspiracji; vide: wybór poezji "Weltende" (Koniec Świata) zawierający wiersz Jakoba von Hoddisa pod tym samym tytułem, który powstał w 1911 r. Ponadto wiersz (chyba?) Gottfrieda Benna " Kobieta i mężczyzna zwiedzają oddział chorych na raka". Tłem dla całości jest kropelka wosku, która może być dowolną epoką//// to kropelka wosku w swej zmienności jest jedyną dostępną formą "rzeczywistości"

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Moews godzinę temu

    Nie tylko wiersz Jakoba von Hoddisa " Koniec Świata" pochodzący z wyboru poezji pod tym samym tytułem, nie tylko wspomniany poemat Gottfrieda Benna, ale również dramaty Wilhelma Kaisera, m.in. " Mieszczanie z Calais", lecz również dramaturgia Oedena von Horvatha, Arthura Schnittzlera.... a dalej tajemniczy "Golem" Gustava Mayrinka i powieści Leo Perutza " Mistrz Sądu Ostatecznego", "Judasz Leonarda", "Nocą pod kamiennym mostem". Najjaśniejszą "gwiazdą" tej konstelacji jest zapewne Hermann Broch ze swoją powieścią " Śmierć Wergiliusza", "Niewinni" , "Kusiciel", "Lunatycy". Był to w dużej mierze świat bliski kafkowskiej wizji "rzeczywistości". Aha, dodam jeszcze trochę zapomnianego dramaturga Ernsta Tollera.

  • Aisak

    Cześć Moews,
    Jesteś prozaikiem, to może chciałbyś napisać opowiadanie na konkurs prozaiczny, który daje możliwość bliższego poznania się z grupą🙂

    Najbardziej fascynujące jest, jak pięć osób widzi jeden temat na różne sposoby. Cudne po prostu.
    Wklejam link z tematami:
    https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-proze-7-w1958/

    Daj się poznać!😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania