Śmierć za rogiem

Miasto zasypia we mgle. Betonowe sny stoją niewzruszone

pod fioletem nasiąkniętym światłem latarni.

Miasto oddycha w pustej ulicy. Jestem zmyślonym

fragmentem opowieści, nigdy nie ujrzy mnie światło dzienne.

 

Jak każda, drogocenna iluzja, mam wszystko, co niezbędne

dla twórczej nostalgii. Słowa są mi matką, a może,

głodne dotyku ust, rozedrgania skóry; dreszczem mi mów,

słodki śpiewie serca, dreszczem mi przemawiaj, najlżejsza,

w ciszy nocnej nieuchwytna, nuto życia zawieszonego we śnie,

zdają się krzyczeć.

 

Gdybym mogła przylegać uczuciem do chłodu szyby,

wilgotnej ściany budynku. Ale śmierć stoi za rogiem.

Wybieram proste drogi.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Asteria godzinę temu
    Napisz coś mega pozytywnego, potrafisz :)) mam ciężki okres
  • Grafomanka godzinę temu
    Początek zapowiadał się dobrze, zakończenie też bez zarzutu, ale środek zjadł patos... zjadł i wypluł.
    Nie oceniam...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania