ŚMIGA STRZYGA

nerwowe małe chmury trą ze zgrzytem

o ciężką szarość nieba albo o grzbiet mokrego

wilka albo o policzki groźnego mokradła wśród leśnych

jeziorek albo o coś nastroszonego i smutnego

jak to czasem bywa

 

w mrocznych bajkach. trudno jednoznacznie

stwierdzić gdzie dół ma górę a góra dół co jest piekłem

a co nie jest niebem. wiatr jęczy rzęzi

w gałęziach drzew które były

jeszcze wczoraj

gałęziami drzew. dziś są

lepką czarną mazią zamazującą

każdy rozbłysk światła.

 

oddycham cicho ostrożnie.

nie chcę zbudzić złego zmarzniętego śpiącego pod

grzejnikiem. wwiał je wiatr szparami

balkonowych drzwi razem

z garścią liści z krzaków róż i bzów.

a co to za złe?- pytam

a nie wiem - odpowiadam sam

sobie na sobie zadane pytanie. nie wiem. może

 

to strzyga może licho może zmarznięta listopadem południca

jesiennica zmrocznica nie znam się na wymyślaniu nazw

dla wymyślonych stworzeń których

przecież nie ma ale i tak chodzą po snach po domu

wyjadają ziołowe cukierki wypijają brzozowy sok zakradają się

 

tam gdzie sam boję się zajrzeć i płaczą potem

przez całe nie-spokojne noce

zaplątane w zaschnięte skrzydła niemrawych ciem.

spoko spoko śpijcie słodko - mówię w ciemność

do nich. tu jestem tylko ja. ochronię nas was przed żywymi.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania