Smród
Niedoceniony poeta zapadł się pod ziemię
Pożółkłe niełechtaniem wersy spadły cicho z drzewa
Brak ochów i achów ciąży niczym brzemię
Słowami suchymi jak kwiaty co nikt nie podlewa
Gałęzie i łodygi więdną bez kochania
Po letnich amorach szargane jesienią
Potargane wiatrem deszczowego łkania
W ognisku palone wstydem tylko się czerwienią
Odeszły w zapomnienie uśmiechy spojrzenia
Przygasł niewzniecony płomień coup de foudre
Samotnością słów w zgiełku otoczenia
Poeta został sam a wokoło smród
Komentarze (3)
Nigdy nie jesteś sam. Bo twoje wiersze to twoi przyjaciele. Słuchają cierpliwie, zachęcają do refleksji i przypominają, kim jesteś. A jesteś poetą — noś to w sobie dumnie. A gwiazdki? Who gives a damn. 🙃😇
dzięki ! jak jest jedna to zapewne daje ją ta jedyna ;) a wiersze płyną i fajnie, ze jest taki portal, że się można wypisać :)
Smród powiadasz. :) a to nawet pasuje do mojego nowego wiersza. Ja tam sama potrafię siebie połechtać, to znaczy docenić:)) i wciąż czuję że ktoś mnie podlewa. No taka jestem wrażliwa na słowa i na smród też :))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania