Smutek grzesznika
Wysłuchaj mnie mój Boże
Gdy tułam się w grzesznej poniewierce
Ja nie znam siebie innego
I poznać wciąż nie chcę
Wysłuchaj mnie mój Boże
Ja ciężkie zbrodnie Ci wyznam
Kłamstwo to moja poduszka
a pycha jakby ojczyzna
Wysłuchaj mnie mój Boże
Nie rezygnuję z chcenia
Ślepy na to co w niebie
Miłuję swe pragnienia
Dusza ma ciężko udręczona
Ciało ugięte pod brzemieniem
Ty pomóż mi mój Boże
Ja nigdy się nie zmienię
Komentarze (8)
Chcenie to nie wszystko, trzeba czytać klasyków i ćwiczyć, to może wiersz wyjdzie ?
Pisanie wierszy to nie pieczenie ciast ani gra na loterii, więc nie przywiązuję się gorączkowo do tego, by cokolwiek tu wychodziło. Wiersz albo jest albo go nie ma. Z ciastem ma tyle wspólnego, że jednym się spodoba, a innym nie. Klasyka zaczyna się i kończy na mnie.
"Klasyka zaczyna się i kończy na mnie"
Hahahaahah, najważniejsze, że Cię dobry humor nie opuszcza ?
Cieszę się, że Cię rozbawiłem, jednak nie chciałem przekazać, że uważam się za drugiego Mickiewicza, tylko że w moich utworach nie mam zamiaru np. Mickiewicza kopiować. Uwielbiam klasykòw, ale m.in. właśnie dlatego, że nie aspiruję do ich grona, pisząc nie oglądam się na ich "przepisy".
I dlatego Twoje usiłowania twórcze są mizerne, bez urazy ?
Szpilka Oczywiście, że bez urazy! Powiem Ci szczerze: moje twórcze usiłowania nie tyle są mizerne, co żadne - ich nie ma. Nie traktuję swoich wierszy czy opowieści jako pracy lecz rodzaj relaksu, więc trudno mówić w ich kontekście o napinaniu się czy dyscyplinie.
Wicus, to chyba kwestia charakteru, ja też traktuję pisanie jako relaks, ale cokolwiek robię, staram się robić dobrze ? Nie genialnie, olśniewająco, czy wybitnie, ale dobrze.
"Nie zmienię". Oczywiście, że sam(a) bez pomocy Bożej się nie zmienię :)
Serdecznie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania