Smutny diabeł
Dzień jakby ponury
Zamiast słońca, szare chmury
A tu w parku, na ławeczce
Przy pół-pustej buteleczce
Szatan smutny siedzi
Oczy ma jak z miedzi
Wzdycha i jęczy
Widać coś Lucyfera męczy
Po butelkę znowu chwyta
Teraz pusta, jęczy, wzdycha
Czemu diabeł smutek czuje?
Nikt zapytać nie próbuje
A że pytać lubię śmiało
Tak ruszyłem moje ciało
I ku lęku parku gości
Stanąłem przed Panem Nicości
- Kłaniam się nisko mości Szatanie
Odważyłem się na takie przywitanie
Ten łypnął na mnie okiem straszliwym
Kiedy ja patrzyłem okiem miłym
- Witam cię głupia duszo
Którą moje moce kuszą
Witam, witam głupcze drogi
Ciebie i twe drżące nogi
Ja na to uśmiecham się szczerze
Bo to słowem humor mierzę
Do dowcipu śmiało staję
Całą duszę w słowa daję
- Prawda, może jestem głupi
Ale mnie przecie Twardowski nie łupi
Ani Faust się z dłoni nie wymyka
Dante po piekle nie bryka
A ważniejsze, ja w humorze
A ty jakby nie w kolorze
Gdzie są rogi i płomienie?
Całe twe piekielne mienie?
Mefisto jakby stracił mowę
Modlę się już o moją głowę
Ale zamiast kosy w serce
Diabeł załamuje ręce
- Jakież to czasy nastały?
Żem Ja, co kruszył skały
Dusze kradł i zabierał
Cały świat przecie zmieniał
Ja co świat podpalałem
Teraz… żartem się stałem?
Unoszę brwi zszokowany szczerze
Litość mnie przy Diable bierze?
Postanowiłem pytać znowu
Obym nie trafił to trucheł rowu
- I co dalej, mości diable
Zło kuć będziesz na kowadle?
Bo sam nie wiem mości Panie
Czy butelka, twe zadanie
Pracy przecież masz po pachy
Pełne piekła wszystkie gmachy
Sam pewnie też tam trafię
Szybciej niż się połapię
Diabeł na to łypie okiem
Tym swym piekielnym wzrokiem
- Prawdę mówisz, prawdę prawisz
Ale tym mnie przecie nie zbawisz
Bo Ty żywy, wolny przecie
A Ja uwięziony… w mym piekielnym świecie
Kiwam głową, uchylam kapelusza
Diabeł butelki już nie rusza
I tak rozstały się nasze drogi
W różne strony poszły nogi
Czy się bałem? Tak z pewnością!
Nadal trzęsę moją kością!
Ale jedno przyznać mogę
Że choć czułem trwogę
Diabeł odpowiedział na me słowa
Szkoda że cecha ta nie należy do Boga
Komentarze (3)
Tak nie może być!
Bo?
Każdy wierszyk rymowany
Winien płynąć jak narwany!
A u pana zęby bolą
Twe pisanie jest niedolą!
W mądrych księgach już pisano
A za błędy łeb ścinano
Może pan wyciągnie wnioski
Panu trzeba liczyć zgłoski
Jak osiągnie pan tę sprawność
To pisanie sprawi łatwośč
Czego pani z serca życzę
Bo inaczej się rozryczę!!!!!!!!!
Wykastrowałam pana!
To za karę :]
xDDD
z nudów
mam czasem nurt myśli i coś się po prostu pojawia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania