Jednak czar poprzedniej części zniewala mnie wciąż (naj)silniej. Tu mi się bardzo podoba początkowy monolog, podoba mi się, że szeryf odczuwa obrzydzenie do zabójcy, ale sam go zabija i to już jest dla niego okej, ni sekundy wahania i drżących rąk nie ma, rozwinęłabym go psychologicznie bo to jest dysonans w nim jakiś, taki trochę Raskolnikow, haha, dla idei? I strach tylko o zemstę, taki skurwiel, sam zatłucze a innych mierzy nie swoją miarą tylko jakąś anielską. Do tego psychika mordercy fascynowała go, zgłębiłabym jego psychikę.
Tu już całkowicie z mojej perspektywy, najlepiej mieć to w dupie:
''Jednak gdy przyjdzie ta chwila, taka malutka, zaledwie kilka sekund'' - bym zrobiła: trwająca zaledwie kilka sekund, czy tam licząca, bo mi to zdanie nie gra.
''- Witam pana władzę! W czym mogę służyć?'' - tu bym raczej: Witam panie władzo, czym mogę służyć?
I są literówki jakieś, takie wiesz, pierdoły wynikające z nieuwagi, tekst jest dość długi, pewnie dlatego.
Co mnie brało w całej Alicjowej Opowieści, to że była trudna, niezrozumiała nieco dla mnie, wspaniały nastrój zyskiwała dzięki temu, skomplikowana i tajemnicza. Teraz jakby się wszystko powoli wyjaśnia, staje klarowniejsze, smutno mi, niekontent. Wiem, że tak miało być, że tak musi być, ale jednak. Pamiętam pierwszą, drugą Alicję, takie kołatanie ''ooo co tuuu chodzi, ojaa''. Vincent chce dotrzeć do mordercy, Alicję wykorzystuje, smutno :c.
Czar niezrozumienia był, mam nadzieję, że będzie dalej surrealistycznie jeszcze.
Anonim26.09.2015
Chcę pewne wątki wyjaśnić, jednak część z nich chcę zostawić w ścisłej tajemnicy :) Szeryf jest kanalią *prywatne zdanie autorki, która nie potrafiła się powstrzymać*.
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze ciebie zaskoczyć :) Dwa następne rozdziały już są napisane, więc tylko czekają na poprawki.
Co do błędów masz całkowitą rację - brzmiałoby lepiej i tak też zmienię.
Przeczytałam całość i przyznać muszę nieśmiało, że z wielką przyjemnością. Zawsze lubiłam "Alicję w Krainie Czarów" za pewnego rodzaju psychodelizm i surrealizm, a Ty dokładnie tym tutaj żonglujesz w doskonały sposób, dzięki czemu całą historię czyta się z rosnącym zaciekawieniem. Od samego początku bardzo podobała mi się ogólna atmosfera utworu, trochę na pograniczu jawy i snu, jakoś tak zawsze staje mi też przed oczami obraz XIX-wiecznego Londynu - taki ponury, mroczny i deszczowy, idealnie wpasowujący się w snutą opowieść. Pomysł generalnie uważam za bezbłędny i chętnie będę śledzić dalsze poczynania Alicji i jej Kapelusznika :)
Jak bym miała coś dodać odnośnie błędów - literówki były, ale to się zdarza. Jakoś konkretniej to z tego akurat fragmentu powiedziałabym, że:
- zamiast "jednak wydawał się zupełnie radosny" może ładniej by zabrzmiało "wydawał się absolutnie radosny" lub "wydawał się być człowiekiem o bardzo radosnym usposobieniu",
- "czarny guzik jego marynatki zapięty niemal pod szyję" - to raczej "czarny guzik marynarki, zapiętej aż pod szyję", lub "czarny guzik zapiętej aż pod szyję marynarki",
- "przeniosła wzrok na jego szeroki uśmiech na twarzy" - myślę, że wystarczyłoby "przeniosła wzrok na jego szeroki uśmiech", albo "przeniosła wzrok na jego uśmiechniętą twarz" :)
I w sumie to nie wiem, czy nie powinnaś jakoś ujednolicić imienia Vincenta w tekście - bo raz jest Vincentem a raz Vincentym, w sumie to to samo imię, a jednak jakoś tak nie do końca :) ale to tylko moja skromna opinia, nie mająca na celu krytyki, bo jak już wspominałam, całość podobała mi się bardzo :) Czaruj dalej tą swoją Krainę Czarów :)
Anonim30.09.2015
Alfonsyna nie zdawałam sobie sprawy z Vincentem, nawet nie wiem jak mam ci dziękować. Póki co nie ma tyle czasu by wyłapać w poprzednich rozdziałach, ale dzisiaj, teraz właściwie kończę piąty, więc od razu poprawie. Trochę mi się uzbierało obowiązków przed studiami, aghhhr... W każdym razie: cieszę się ogromnie, że ci się podobało! Jestem też pełna podziwu, że przeczytałaś! Aż mi się mordka cieszyła, dodałaś dzisiaj mojemu szaremu dniu trochę kolorów. Błędy już poprawiam. Co do trzeciego - masz rację uniknę wtedy też powtórzenia "na", pierwsze i drugie - twoje zdania wydają się bardziej logiczne i bardziej spójne ;p
Efria, cieszę się, jeśli mogłam jakoś tam dopomóc i przy okazji poprawić Ci nastrój, a czytało się przyjemnie, więc potencjał jak najbardziej tu widzę i warto go dalej rozwijać :) Zresztą, jak zobaczyłam, że jest o Alicji i Kapeluszniku to po prostu musiałam przeczytać i dobrze zrobiłam :)
Anonim30.09.2015
Alfonsyna, dziękuję za miłe słowa. Sama uwielbiam "Alicję z krainy czarów", więc postanowiłam coś o tej tematyce napisać. Następny rozdział jednak wstawię gdy nadrobię zaległości... Bo trochę mnie tutaj nie było :)
Komentarze (6)
Tu już całkowicie z mojej perspektywy, najlepiej mieć to w dupie:
''Jednak gdy przyjdzie ta chwila, taka malutka, zaledwie kilka sekund'' - bym zrobiła: trwająca zaledwie kilka sekund, czy tam licząca, bo mi to zdanie nie gra.
''- Witam pana władzę! W czym mogę służyć?'' - tu bym raczej: Witam panie władzo, czym mogę służyć?
I są literówki jakieś, takie wiesz, pierdoły wynikające z nieuwagi, tekst jest dość długi, pewnie dlatego.
Co mnie brało w całej Alicjowej Opowieści, to że była trudna, niezrozumiała nieco dla mnie, wspaniały nastrój zyskiwała dzięki temu, skomplikowana i tajemnicza. Teraz jakby się wszystko powoli wyjaśnia, staje klarowniejsze, smutno mi, niekontent. Wiem, że tak miało być, że tak musi być, ale jednak. Pamiętam pierwszą, drugą Alicję, takie kołatanie ''ooo co tuuu chodzi, ojaa''. Vincent chce dotrzeć do mordercy, Alicję wykorzystuje, smutno :c.
Czar niezrozumienia był, mam nadzieję, że będzie dalej surrealistycznie jeszcze.
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze ciebie zaskoczyć :) Dwa następne rozdziały już są napisane, więc tylko czekają na poprawki.
Co do błędów masz całkowitą rację - brzmiałoby lepiej i tak też zmienię.
Jak bym miała coś dodać odnośnie błędów - literówki były, ale to się zdarza. Jakoś konkretniej to z tego akurat fragmentu powiedziałabym, że:
- zamiast "jednak wydawał się zupełnie radosny" może ładniej by zabrzmiało "wydawał się absolutnie radosny" lub "wydawał się być człowiekiem o bardzo radosnym usposobieniu",
- "czarny guzik jego marynatki zapięty niemal pod szyję" - to raczej "czarny guzik marynarki, zapiętej aż pod szyję", lub "czarny guzik zapiętej aż pod szyję marynarki",
- "przeniosła wzrok na jego szeroki uśmiech na twarzy" - myślę, że wystarczyłoby "przeniosła wzrok na jego szeroki uśmiech", albo "przeniosła wzrok na jego uśmiechniętą twarz" :)
I w sumie to nie wiem, czy nie powinnaś jakoś ujednolicić imienia Vincenta w tekście - bo raz jest Vincentem a raz Vincentym, w sumie to to samo imię, a jednak jakoś tak nie do końca :) ale to tylko moja skromna opinia, nie mająca na celu krytyki, bo jak już wspominałam, całość podobała mi się bardzo :) Czaruj dalej tą swoją Krainę Czarów :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania