.

.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • alfonsyna 11.10.2015
    O nie, tylko pięć rozdziałów do końca, no wiesz, bo mi popsujesz całą przyjemność XD żal mi się zrobiło Vincenta po tym rozdziale... biedaczysko chyba nie wytrwa przy zdrowych zmysłach przez te pięć rozdziałów, ale nie dziwi mnie to :)
    A błędów, jeśli były, to niewiele, a poza tym, ja słabiej widzę o takiej godzinie ;) zobaczyłam tyle:
    - "na pewno uznał, by ją za wariatkę" - uznałby
    - "Zatrzymał i szybko spojrzał za siebie" - zatrzymał się
    - "sięgając jedną z nich do kieszeni, tak gdzie trzymał pistolet" - tam, gdzie trzymał pistolet
    - "gdzie nigdzie" - gdzieniegdzie
    - "pozbawionym bolesnych uczuć i niosącej z sobą nadzieję" - i niosącym ze sobą nadzieję
    - "wykrztusić w siebie" - wykrztusić z siebie
    Rzeczywiście dostrzegam zmiany, z każdym kolejnym rozdziałem widać progres pod wieloma względami, także trzymam kciuki za ciąg dalszy :)
  • Anonim 11.10.2015
    Alfonsyna, prawdopodobnie ;) Vincent i Alicja są zupełni zaplątani w własnych myślach przed i po spotkaniu, jak także w motywach, które nimi kierują. Staram się, choć piąty i szósty rozdział był moim drobnym upadkiem, dopilnuję by żaden inny już nie był :) Jestem ogromnie szczęśliwa, że zaczęłaś śledzić tę serię, dodaje mi to ogromnej motywacji i chęci. Jestem wdzięczna, tym bardziej, że wciąż nie potrafię skleić porządnych zdań w długim tekście. Uczę się krótkich form - myślę, że w ten sposób łatwiej mi będzie ogarnąć dłuższe później. Troszkę może nielogiczny sposób myślenia, ale lepszego jeszcze nie znalazłam : )
    Dziękuję raz jeszcze za wsparcie!
  • alfonsyna 11.10.2015
    Widzisz, a ja nie potrafię pisać krótko i węzłowato, co czasem jednak utrudnia życie XD Ważne, żeby znaleźć na to własny sposób, a im więcej się pisze i kombinuje, tym większą się zdobywa wprawę. Cieszę się, że jestem stroną motywującą, bo to działa w obie strony i każdy ma z tego satysfakcję :) także walcz i się nie poddawaj, im więcej się z tego urodzi, tym lepiej :)
  • Anonim 12.10.2015
    alfonsyna, o to się nie martw - nigdy się nie poddam. Już teraz powróciłam do pisania po ponad dwu letniej przerwie. Ostatni wpis na blogach miałam 2012 roku w październiku, więc troszkę mi to zajęło. Teraz czuję, że jako tako się rozwijam, Alfonsyna ja też nie potrafiłam napisać nic krótszego niż trzy strony (a trzy strony to były tylko pod wpływem ogromnej weny i pisałam najczęściej jednym ciągiem). Na wspomnienia mi się wzięło, no ale kontynuując: nadal piszę pseudopowieść, która dochodzi już do sześciuset stron, a końca nie widać. Choć to tylko taka historia, którą pisałam dla odprężenia dla siebie. Leży w szufladzie od 2009 roku (dosłownie w szufladzie, bo zaczęłam ją pisać w zeszycie, a zeszyt nadal posiadam, mimo że już jest przepisana) i póki co nigdy nie ujrzała światła dziennego xd to taki fantastyczny pamiętnik :D Chyba każdy z nas ma takie "kochane coś" co uwielbia. Kiedyś jak założyłam pierwszego bloga krytyka mnie odstraszała, zamykałam się w sobie i użalałam nad sobą, teraz jest zupełnie inaczej, cieszę się z krytyki, ponieważ wiem co muszę poprawić i tego chcę. A wcześniej czułam się tak jakby ktoś ingerował w mój świat - strasznie dziecinne podejście i jestem teraz tego świadoma. Jeśli kiedyś będziesz miała czas i chęć z czystej ciekawości, to możesz zajrzeć na starego już bloga, który był moim drugim :> Z sentymentu nie potrafię go usunąć, więc nadal jest ;)
    http://toushiro-naomi.blog.onet.pl/page/51/
    Pierwszy rozdział. Nie mam serca tego poprawiać i zmieniać, nadal tak pozostało, jest to dowód, że jeśli człowiek naprawdę czegoś chce może do tego dążyć i robić postępy. No i tego, że warto się nie poddawać :) Sama tutaj jesteś dla mnie przykładem, dlatego cenię twoją opinię i sugestie.
  • alfonsyna 12.10.2015
    Moja droga, ja mam dosłownie trzy nieużywanie już od lat blogi, z czego jeden przypadkowo zablokowany (bo głupia nie wiem, jak go teraz odhasłować), drugi ma dosłownie dwa wpisy, bo resztę usunęłam, trzeci zawiera pseudobajkę dla dorosłych, którą pisałam dawno temu z nudów i nigdy nie skończyłam XD wszystkie trzy mam szczery zamiar usunąć, ale sentyment mi nie pozwala XD prócz tego, jak każdy niespełniony pisarz, mam po szufladach poupychane tony zapisanych zeszytów, a jak patrzę w nie czasem, to się łapię za głowę, widząc błędy i nieścisłości. Zawsze było tak, że zaczynałam wiele rzeczy i nigdy nie mogłam skończyć. A inna rzecz taka, że w ogóle nie miałam nigdy ochoty pokazywać nikomu tego, co produkuję, tym razem to zrobiłam, bo byłam ciekawa, jaka będzie reakcja, choć nie spodziewałam się za dużo pozytywów, w związku z czym zostałam pozytywnie zaskoczona :) Na bloga zajrzę przy okazji z przyjemnością, mogę podać jednego z moich, ale tak w sumie to nie powiedziałabym, że jest godny polecenia: http://krew-i-wino.blog.pl/, to jest tekst trochę "hermetyczny", bo rozumieć go mieli przede wszystkim moi znajomi, jako że opiera się na wielu "wewnętrznych żartach", może jak zdołam odblokować tamten drugi, to będę mogła pokazać, ale i tak leży to wszystko odłogiem :) Ja nie wiem, czy ja mogę być przykładem dla kogokolwiek, jednakowoż miło mi to słyszeć. Też się uczę całe życie ;)
  • Anonim 14.10.2015
    alfonsyna, jesteś skarbnicą doświadczeń, a to się ceni. Rzeczywiście opowieść odbiega stylem od twojej teraźniejszej, jednak Lis i Szlauf mnie rozbawili :D " wszechobecny lis czy aktualnie nieobecny miś Szmata." teraz piszesz opowiadania takie by czytelnik płynął, a wcześniej pisałaś, by ich rozbawić. Takie miłe zestawienie wyobrażonej na podstawie tamtych tekstów ciebie z "teraźniejszą opowiczką".
  • kondzialek 14.10.2015
    ehhhh No pinć
  • Anonim 14.10.2015
    Kondziałek, pinć pinć ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania