Sny niczym najlepszy film
Często śnię nie uczestnicząc w śnie,będąc widzem,obserwatorem.Tak było i tym razem.
Filmowy sen ,romantyczny, o miłości.
Czułam tę miłość,która łączyła tych dwoje młodych ludzi.Rodzice dumni,szczęśliwi,córka znalazła tego jedynego.
Razem z nimi obserwowałam jak wybierają suknię ślubną. Widziałam radość w oczach córki, kiedy pomagała mamie wybrać kreację.Wybór trwał dość długo, ale wart było, suknia okazała się fascynująca.
Nie była to tradycyjna biel,lecz kolor złota,z dodatkami delikatnej brązowej koronki.
Panna młoda była taka szczęśliwa,wprost czułam to szczęście.
W następnym ujęciu jestem już w kościele , goście,rodzice i ona ta najważniejsza osoba.
On oczekuje przed ołtarzem wpatrzony w drzwi kościoła.Nie wytrzymuje napięcia wybiega
przed kościół na spotkanie ukochanej,porywa ją w ramiona,razem biegną do ołtarza.
Ślubu udziela im ksiądz,przyjaciel z dzieciństwa.
Utkwił mi w pamięci jego wygląd Świętego Mikołaja.Wszystko jest super .
Zabawa trwa oni szczęśliwi siedzą na schodach , obok przyjaciel , świadek.
Ona rozpromieniona snuje plany na przyszłość, wtedy następuje coś strasznego.
Pan młody okazuje się innym człowiekiem niż sądziła,wszystko co jej obiecywał,okazało
się jednym wielkim kłamstwem.Cały czas czułam jej straszny żal i smutek.
Ucieka z wesela, aby się zastanowić co dalej, przecież go kocha.
On szuka jej, domyśli się gdzie ją może znaleźć,to jej ulubione miejsce .Ławeczka z tyłu domu,obok starej jabłoni.Stara się wszystko wytłumaczyć,mówi jak bardzo ja kocha.
Jej oczy pełne łez,usta zaciśnięte.On patrzący z nadzieją, i okrutne słowa nie mogę ci zaufać.
I w tym momencie dzwoni budzik, wciąż zasypiając czekam na drugi odcinek .
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania