Sobotnica
Krok za krokiem w deszczowym półmroku
nawdychane smogiem i oparem papierosów
nadchodzą by z mężczyzn robić idiotów
szczebioczą pod nosem i śmieją się w głos
usidlą dziś kogoś
marny jego los
władzę trzymają w swoich długich nogach
poruszają nimi hipnotyzując
kręcąc udami wabią do sieci
czekają aż wygrają aż ktoś gdzieś przeleci
to ich wygrana to jest ich cel
ale ta noc już kończy się
trzeźwieją dziewczynki z sercami małymi
chcą sobie przypomnieć kim kiedyś były
że nie dawały i kochać chciały
bardziej duszą mniej komnatą
siedzą płaczą
a pijany przechodzień rzuca w nie szmatą
Komentarze (7)
Hah, kolejny wiersz, który w twoim wykonaniu wychodzi świetnie. I tytuł, aż po treść... Jest w tym pewna historia staczania się społeczeństwa. I coś więcej. 5 :)
Najgorsze jest to, że bez świadomości trzymamy się ślepo staczających zatraceńców :) Serdecznie dziękuję za Twoją częstą obecność na moim profilu :)
Ryszard Radwan aż brać przykład z tak dobrych tekstów. I dla mnie to sama przyjemność czytać je. Uwielbiam to, w jak niebanalny sposób ukazujesz świat. Jest szczerość, a to od razu mnie bierze.
Tanaris jesteś bardzo miła, dziękuję i cieszę się, że moja poezja Cie bierze to cudne uczucie :)
świetny wiersz, to kim jesteśmy, stajemy się z jakiegoś powodu, nie każdemu los pozwoli uniknąć tego co świat, życie dla niego przygotowało.
Przeczytałem.
Chyba brak mi dzisiaj (albo w ogóle, ale prędzej, dzisiaj) należytych pokładów wrażliwości.
Tekst sklecony bardzo ładnie, ale aspekt emocjonalny mnie minął.
Podoba mi się, celnie oddany obraz "sobotnic". 5 ode mnie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania