Solmy
Kruszysz mnie, rozdrabniasz jak piasek.
Dodajesz do potraw, posypujesz mną chodniki
i ścieżki, które doprowadziły nas w to miejsce,
tak odległe od wyobrażeń.
Znikamy sobie z oczu, choć głowa pozostaje ciężka,
jak kamyk, który wpadł do buta.
Który uwiera i powoduje krwawienie.
Kruszysz mnie, sypiesz na ścieżki,
po których chodzimy boso, skoro nie da się już inaczej,
skoro nie ma wyjścia.
Jestem solą w oku, okiem cyklonu,
a ty?
Zaledwie wspomnieniem smaku.
Komentarze (11)
jak otworzyłem stronę z tym wierszem, to mi antywirus spam wychwycił...
Obs
Szalej. Kiedy termin porodu?
Bardzo podoba mi się Twój wiersz. Niebanalnie, ciekawie.
Dzięki!
No, wreszcie wracasz do dobrego pisania... cudnie!
Odzyskuje powoli równowagę. To ważniejsze
"Dodajesz do potraw, posypujesz mną chodniki
i ścieżki,"
"Kruszysz mnie, sypiesz na ścieżki,"
Po co te powtarzanki jakby tow. Jaroslaw K. bełkotał, choć w jego wypadku wytłumaczeniem może być, że bredzi i za brata, a ty ..
- nie rozdrabniasz jak piasek, ale - na piasek
Głowa ciężka jak kamyk w bucie? Dopełnieniem bredzenia jest to uwarunkowanie:
"Znikamy sobie z oczu, choć głowa pozostaje ciężka," Czymże ona tak waży, głupotą bo zazwyczaj sprawne są lekkie, w locie łapiące sens. Toż z powodu ciężkogłowych wielu zasługuje na miano ciężarka albo sztangi, a dwie tu ciężkołebskie wyczytałem
No dobra.
Na Dzień Poezji wiersz!
Niespecjalnie 😅
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania