Somnologia

Całą noc śniła. Sen prostował ścieżki

splątane za dnia w chmurnym okamgnieniu.

Sen był spokojny – nigdzie się nie spieszył.

I bez znaczenia

 

była w nim jawa z tymi splątanymi...

I nawet ona – siedząca na krześle -

ważyła słowa, aby nie ciążyły.

Ulga – nareszcie.

 

Dzień ten - tej nocy - miał słoneczne nuty.

Cienie w pokoju tonowały mądrze

przejaskrawienia bezrozumnej buty.

Myślała: skądże?!

 

Skąd w śnie tym nagle zobaczyła boleść

w okaleczeniach nagle obnażonych -

na karku, głowie, piersiach i ramionach?

Snu druga strona...

 

Zbudzona, dialog rozważa, obrazy...

Ścieżki na jawie straciły prostotę.

Za oknem szarość a na dziennym niebie

ni śladu złota.

 

Pójdzie prostować – codzienny rytuał –

zapomnieć, zatrzeć. Odstawi w kąt krzesło.

Może znów kiedyś w śnie odnajdzie spokój

zraniona przeszłość.

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania