Spacer
Idę na spacer ze Zmierzchem, co czeka na mnie za rogiem. Czas buty nowe rozchodzić, ostatnią przymierzyć im drogę.
Na ławce pod starym kasztanem, gdzie młodość moja wciąż siedzi, chciałem z nią porozmawiać. Wysłała mnie do spowiedzi.
Minąłem podwórko, na którym wieczór mnie uczył całować, a godzin topionych we winie nie było komu pilnować.
Potem była ulica, jej bruk się szklił pod stopami. Tędy chodziły jesienie, tu się żegnały z latami.
Dalej jeszcze jest życie. W kieszenie chowam me dłonie i idę ot tak, z uśmiechem, spacerkiem przed siebie, na koniec.
Komentarze (3)
przemijanie, które nie próbuje walczyć z czasem. Po prostu idzie z nim na spacer☀️
Tak jakby...
Marabut ejjjj ważne, że szczęśliwy jesteś 🌠
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania