Spacer.

Spaceruję ze wspomnieniami po mieście. Na ulicach panuje mrok, jest

za wcześnie na zapalenie latarni. Zimno deszczowego wieczoru sprawia, że

nareszcie czuję się żywa. Toczy się burza. Nad jeziorem już widać grzmoty, które

uderzając o taflę wody, powodują mały sztorm. Odbite światło księżyca

goni po niebie, uciekając przed błyskami. Jego jedynym drogowskazem

są rozwichrzone przez wiatr korony drzew. Powoli wracam do domu.

Idę wzdłuż szosy, omijając błotniste kałuże. Dzień zbliża się ku

końcowi. Przedzieram się przez warstwy szarej mgiełki, gdy zauważam

pierwsze światła. Zatrzymuję się przy lśniącej od deszczu latarni i

wpatruję się w mój cień. Zdejmuję bawełniane rękawiczki z moich

szorstkich dłoni, wkładam je do kieszeni płaszcza. Podnoszę ręce

przed siebie i łapię chłodne krople. Jest w nich tyle spokoju...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • NataliaO 27.06.2015
    Nie wiem jak tam z rymami czy błędami, ale treść była bardzo ładna. Trafiła do mnie, naszła mnie nostalgia; 5 :)
  • Chris 27.06.2015
    Spacer, niby taka zwykła czynność, a człowiek ucieka daleko. Myśli spacerują osobno, dusza osobno, a serce? Idzie tylko sobie znanymi ścieżkami. 5
  • KarolaKorman 27.06.2015
    Ładnie napisane, mimo burzy dało się wyczuć ten spokój na koniec 5 :)
  • Bruise 27.06.2015
    Dzięki :)
  • Marzycielka29 27.06.2015
    Dałam 5, ale dopiero teraz komentuje. Fajnie opisane. Z rozmysłem. Posiada głębie :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania