Spacer w parku duszy
Cisza
Myśli wolno spacerują lub biegną w znanym kierunku
W parku duszy drzewa śnią z ptakami w ramionach gałęzi
Oświetlone latarnią księżyca, siedzącego na środku stawu
Futerały skrzypiec świerszczy otwarte
Kto zechce, usiądzie na widowni świata, wsłuchać się w głos
Muzyki wnętrza
Nikt czasu życia nie pogania. Nawet wiatr
Czasem wiewiórka inspiracją ziewnie, skoczy zwinnie
Ku korytarzom spiżarń, pełnych wrażeń i pomysłów
Wtedy delikatny skrzyp pióra na białych skrzydłach papieru
Rozbudza dzwon mojego serca
Szybko, zamaszyście, głębokim oddechem zanurzam się
W toń promieni uśmiechu, płomieni miłości, krzyku cierpienia
Głowa faluje nad sztandarem zeszytu, aby dalej, aby głośniej
Mówić, pisać, głosem ptaka w locie marzeń
Póki żyję, póki jeszcze mam siłę w dłoni
A dozorca bramy parku duszy nie zamyka
Staw nieosuszony, a księżyc daje blask nadziei
Pozwól mi śnić poezją Boże, dopóki zegar życia tyka
Kiedyś przestanie
Komentarze (2)
Myśli wolno spacerują lub biegną. Jeżeli na początku widać tak jawne oznaki bredzenia i tego że autor sam nie wie co chce napisać to nie widzę podstaw do tracenia czasu na czytanie całości. Autorze, przemyśl co chcesz napisać, a nie piszesz to co akurat sobie pomyślisz. Jprdl
A jak inaczej nazwałbyś ''park duszy'' albo ''widownię świata'' i inne takie?
Myślę, że gdybyś nazwał to zwyczajnie, bez górnolotnych określeń miałoby to jakiś sens albo mogłoby mieć sens
Pomyśl o tym w wolnej chwili
Nie oceniam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania