spadniemy deszczem na połoniny

rozbeloniona rozbieszczadzona

tęsknię

za bukiem siwarnikiem

i sianem do snu

 

za smakiem

owocu leszczyny i byle czego

na szlaku

zakwasami wraz z kacem

brodatymi Józkami w knajpie co za łyka częstowali historią

zmyśloną

 

a my

grzane piwo

a my śmiech

boso ratujemy małe pstrągi które potok po deszczu zostawił w kałuży

zaciągamy się dymem z ogniska

 

tęsknię

do Cześka co wisiał na pasku

kim byłeś Cześku?

czy byłeś?

chlebię wiersz ku pamięci

twojej i innych budowniczych świątków

wdychaczy połonin chłodnej kory buków

i gitarowych strun

wszystkich ludzi z mgły

 

niech kiedyś deszczem spadną na połoniny

_____________________________________

https://youtu.be/7cONGtotXxs

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 22

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (71)

  • Wspomnienia Bieszczad, jak nic dla Harcerza - aż takie zajebiście są dobre. Ginie ten świat.
  • Tjeri 2 dni temu
    Yanko, ostatni raz byłam ponad dwadzieścia lat temu. Wiem, że to już nie to samo miejsce, ale i tak tęsknica mnie naszła.
    Dzięki za koment!
  • Piotrek P. 1988 2 dni temu
    Ekstra nostalgiczny tekst! Bardzo dobry pomysł, oryginalny i klimatyczny! Przypomniały mi się biwaki i różne wyprawy na łono natury: na ogródki działkowe, nad jezioro, nad morze, do lasu, na wieś. 5, pozdrawiam :-)
  • Tjeri 2 dni temu
    Cieszę się, że poczułeś klimat! Niezapomniane czasy, niezapomniane miejsce...
    Dziękuję za wpis!
  • Grain 2 dni temu
    rozbieszczadzona tęsknię
    za bukiem siwarnikiem
    i sianem nasennym

    i może zaczyniam - nie chlebię
  • Tjeri 2 dni temu
    Dzięki za propozycje poprawy wiersza, Grain. Wiem, że może miejscami brzmieć chropawo, może jak ostygnie, to jeszcze coś pozmieniam. Choć dość świadomie "stawiałam słowa".
    Dziękuję za koment!
  • Tjeri 2 dni temu
    Zostawiam piosnkę, której nie słuchałam lata, a która mnie tak nagle rozsentymentalniła. Do niej nawiązują zwroty, które Cię rażą.
  • Tjeri 2 dni temu
    https://youtu.be/7cONGtotXxs
  • Szpilka 2 dni temu
    Tjeri

    Piękny wiersz i nie brzmi chropawo, tylko "chlebić" kojarzy się ze staropolskim - schlebiać, zatem propozycja celna 😉

    https://spxvi.edu.pl/indeks/haslo/45850
  • Tjeri 2 dni temu
    Szpilka O! To niezamierzone, a fantastycznie spasowało. Podoba mi się! Także dlatego, że jeszcze podkreśla mój zamiar :).
    Dzięki, Szpilko!
  • Szpilka 2 dni temu
    Tjeri

    To super, podniosłam średnią, małostkowi mszczą się na wierszu 😉
  • Tjeri 2 dni temu
    Szpilka ano są tacy (wiemy kto), którym to sprawia przyjemność - nie zabraniajmy im tego, może to jedyna przyjemność w ich życiu. ;).
    A na oceny nie ma co patrzeć.
  • Agnes07 2 dni temu
    Piękny :)
  • Tjeri 2 dni temu
    Ślicznie dziękuję Aga!
  • Grain 2 dni temu
    a ciepłe teksty tak mają - moje nigdy nie stygną
  • pasja 2 dni temu
    Dziękuję za wspomnienia i za chleb się chlebie. Bieszczady moją młodość i wędrowanie. Piwo U Żyda na zakręcie w Dołżycy i kwaśne mleko u Maryjki. Pięknie namalowałaś. Tyle lat minęło kiedy tam wędrowałam, a ty sprawiłaś jakby to było wczoraj.

    Pozdrawiam serdecznie
  • Tjeri 2 dni temu
    Bieszczady skradły serce wielu osobom, to nie tylko wspominanie świetnego czasu, ale i magicznego miejsca... Dziękuję, Pasjo za wizytę!
  • Trzy Cztery 2 dni temu
    Cześć, Tjeri. Twój wiersz spowodował, że sięgnęłam na półkę po teksty Jerzego Harasymowicza, a konkretnie po niewielki tomik ilustrowany pięknymi fotografiami, zatytułowany "Bieszczady". A w tym tomiku - dwie zakładki! Zajrzałam - co mi się tam tak spodobało? I już wiem. W wierszu "Zagajnik jak żaglowiec" - dwie ostatnie strofy:

    przez las swoich lat chodzę
    coraz większy
    że trudno się rozeznać

    Dopóki nie upadnę
    jak ta wioska w dolinie
    na wznak.

    Druga zakładka siedziała przy wierszu tytułowym: "Bieszczady". Napisałam kiedyś opowiadanko, w którym zaistniał ten wiersz. Znalazłam ją i zaraz zamieszczę na portalu.

    ...

    Co do Twojego wiersza - rzeczywiście - piękny i robi wrażenie. Ale też jest miejsce, które trochę mi nie leży. Chodzi o ten fragment:

    tęsknię
    do Cześka co wisiał na pasku
    kim byłeś Cześku?
    czy byłeś?

    Wysłuchałam 'Ballady o Cześku Piekarzu, który w złym okresie swojego żywota "czerniał na obraz razowca", i "kruszał podobnie bułce sflaczałej", aż wreszcie zawisł "na pasku z wojska".to znaczy - umarł na własne życzenie...

    I tak myślę, że dziwnie jest tęsknić za kimś, kto wisi na pasku. może dobrze by było wziąć w cudzysłów te słowa: "co wisiał na pasku"? Może wtedy oznaczałoby to, że tęsknisz do tej atmosfery, do tego śpiewania przy ognisku? Wtedy ten cytat sugerowałby, że to jest przytoczony tekst, a nie prawdziwy, wiszący, martwy człowiek.
  • Tjeri 2 dni temu
    Ależ się cieszę, Trzy Cztery, że tekst otworzył furteczkę pamięci! Dzięki za skojarzenia i przytoczone strofy.
    Co do Cześka... Te frazy napisałam z premedytacją i ze świadomością ryzyka. Zależało mi na pewnym dysonansie, wywołaniu dyskomfortu, choć chyba nie aż takiego jak u Cię :). Pierwotnie, link do ballady miał być przytoczony pod wierszem. Może rezygnacja z tego pomysłu była błędem? Przemyślę!
    Dziękuję za komentarz!
  • Tjeri 2 dni temu
    Trzy Cztery, dopisałam link.
    Jeszcze raz dzięki!
  • Tjeri 2 dni temu
    Jeszcze grzebię. Zastanawiam się nad wersją
    "do Cześka co skończył na pasku"
    Czy nie uładziłoby to fragmentu za bardzo? (Pamiętając, że wyjście z sielankowości było tu moim celem). Czy z Twojej perspektywy byłoby lepiej?
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri Biedny Wojtek.
    Wpisuje się w klimat takich wrażliwców co źle skończyli.
  • Tjeri 2 dni temu
    pansowa właśnie nie wiem jak się natknęłam na niego wczoraj... i jakoś na wspominki mnie wzięło. Źle skończył dzięki sobie, ale i przez błąd lekarzy.
    Bieszczady są pełne opowieści o takich Wojtkach i Cześkach.
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri Wiem.
    To dobre było miejsce dla takich przypadków.
    Jego nie znałem, ale już Bregułę tak.
    Podobne, chore dusze.
  • Tjeri 2 dni temu
    pansowa
    Breguła pół pokolenia później, klimat już inny, ale tragizm ten sam.
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri Kwestia konstrukcji.
    Raczej takie same.
  • Tjeri 2 dni temu
    pansowa to ja jeszcze dodam, nawiązując do bieszczadzkich dusz, że przedstawicielem "brodatych Józków" był Józek Polański. Kto czytywał Potockiego będzie wiedział kto zacz.
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri Dla mnie Kielce, to Massalski i Frankowicz,
  • Tjeri 2 dni temu
    pansowa Andrzeja miałam na myśli, bieszczadzkiego piewcę, który opisał kilka mgielnych dusz, między innymi Józka.
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri Wiem.
    Napisałem swoje skojarzenia postaci z Bieszczadami.
  • Tjeri 2 dni temu
    pansowa niestety aż tak dobrze nie znam/ nie pamiętam. Józek został mi w głowie, bo towarzyszył nam codziennie wieczorem w barze Kremenaros w Ustrzykach Górnych. Nasłuchaliśmy się.
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri Frankowicz to autor piosenek Wołosatek, a Massalski to komendant hufca.
  • Tjeri 2 dni temu
    pansowa o Massalskim zdążyłam coś znaleźć, a o Frankowiczu nie – nie zdołałam przebić się przez porady dla frankowiczów, którymi gugle mnie opluły...
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri No tak...
  • Opalony Ernest 2 dni temu
    A mnie Bieszczady zawsze kojarzyć się będą z "Deszczem w Cisnej" Krystyny Prońko.
    I z koloniami w Dynowie.
    I z Wernerem z Gliwic, z którym stałam na zaporze w Solinie.
    Los mnie rzucił na drugi koniec Polski, ale Bieszczady kocham.
  • Tjeri 2 dni temu
    Przed profesor Prońko 99 procent dzisiejszych gwiazdeczek powinno klękać... A w Bieszczadach jest coś magicznego. Kurna, jak wirus da, jeszcze w tym roku tam pojadę!
    Dzięki za wizytę, Ernest!
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri No to witam grupę miłośników Bieszczad.
    Ja stary harcerz i Wołosate długo było mi domem.
    Gdyby nie ten nieszczęsny spływ... (((:
  • Tjeri 2 dni temu
    pansowa ano pamiętam... Nie dziwię się "urazie" po czymś takim. Ale może warto odczarować?
    Dzięki za wizytę!
  • pansowa 2 dni temu
    Tjeri To rezerwuj czas :)))
  • Trzy Cztery 2 dni temu
    Tjeri, dopiszę jeszcze, że gdybym znała balladę, może odebrałabym tamten fragment inaczej, ale nie znałam. Dlatego jak czytam "tęsknię (...) za brodatymi Józkami w knajpie", i dalej: "tęsknię do Cześka co wisiał na pasku", to naprawdę mam przed oczami tę knajpę, w niej brodatych Józków, i tego biednego piekarza, też z nimi, gdzieś w kącie, pod belką. Tak dużo słów, żebyś chociaż się nie obraziła za tę uwagę. Myślę, że cudzysłów jest potrzebny.
  • Tjeri 2 dni temu
    No właśnie w odpowiedzi na poprzedni Twój wpis zastanawiałam się, czy nie umieszczenie linku do ballady było błędem.
    "żebyś chociaż się nie obraziła za tę uwagę" – hihi, ja nie z tych! :))
    Wdzięcznam za uwagi i sugestie!
  • Cóż mogę powiedzieć? Ładne to :)
  • Tjeri 2 dni temu
    A ja mogę ślicznie podziękować, Maurycy!
  • Piękny wiersz; nostalgiczny; mówiący o przyrodzie. Pozdrawiam 5
  • Tjeri 2 dni temu
    Ścisnęło mnie tęsknie, Marku za Bieszczadami...
    Dziękuję za komentarz!
  • maciekzolnowski 2 dni temu
    Hej, hej, hej! Przyłączam się do chóru pochwał, a choć kocham polskie góry, to - wstyd się przyznać - w Bieszczadach jeszcze nie byłem, Beskidy eksplorowałem za to fest i Sudety, serdeczności! Maćko :))
  • Tjeri 2 dni temu
    Ha! To czas nadrobić! Wprawdzie dzisiaj na pewno tam jest inaczej – więcej ludzi, sklepów, hoteli. Ale góry te same :). Dzięki, Maćku za wizytę!
  • maciekzolnowski 2 dni temu
    Moja ocena: 5!
  • befana_di_campi 2 dni temu
    :))) Zachwycona "druidka aba" :)))
  • Tjeri 2 dni temu
    Ślicznie dziękuję, Befano!
  • Opalony Ernest 2 dni temu
    refluks był na koloniach w Dynowie. Część dzieci była od kolejarzy, czyli dziady i gołodupcy, w tym gronie refluks i część od prywaciarzy z Częstochowy, dzieci kuśnierzy, właścicieli salonów sukni ślubnych.
    I pojechaliśmy autokarem w góry.
    A tam żukiem zajeżdzal sprzedawca artykułów spożywczych.
    I jesteśmy w wiosce, i przyjechał pan żukiem, i śliczna pani z dziećmi podeszła i zakupy robiła.
    A dzieci prywacarzy się śmiały, że lizaki się z auta kupuje.
    I wstał Grzesiek, syn kolejarzy, i walnął w ryja Maćka, syna prywaciarzy.
    Za śmiech.
    A śliczna pani poszła z dziećmi i lizakami.
    Ale słyszała tę kpiny.
    Miała w uszach kolczyki muszelki.

    A tak mi się przypomniało.
  • Tjeri 2 dni temu
    Ja za bardzo na kolonie się nie najeździłam, w Bieszczadach byłam dopiero na studiach. A co do dzieci kolejarzy – wszystkie najlepsze zabawy z dzieciństwa z koleją były związane, a kompanami zabaw kolejarskie dzieci były (bo się przy węźle kolejowym mieszkało). A to eksploracja wagonów bocznicowych, a to skoki na rampie, uczieczki przed sokistami... Włażenie wszędzie gdzie się dało i nie dało... Bajka.
  • Trzy Cztery 2 dni temu
    Mnie też coś się przypomniało.

    Pierwszy raz w Bieszczadach byłam z wycieczką szkolną, w podstawówce. To nie była wycieczka klasowa, a szkolna. Pojechały dzieci, które wygrały jakieś konkursy. Ja akurat matematyczny, chociaż najbardziej lubiłam polski i biologię. Specjalnie podkreślam, że nie była to zgrana paczka z jednej klasy, a – zbieranina, z kilku. To ważne. Bo wspomnienie jest takie: autokar miał opóźnienie w trasie i bar, w którym zaplanowany był ciepły posiłek był już zamknięty. Trafiliśmy do baru nocnego. Kucharka rozłożyła ręce: mamy tylko kaszankę. Nauczycielka zaryzykowała i zamówiła tę kaszankę na gorąco dla wszystkich. W tamtym czasach kaszanka była synonimem biedy i wstydu. Pamiętam, jak grałam w dwa ognie na podwórku, a mama mojego kolegi pojawiła się w oknie na drugim piętrze i zawołała:
    -Jędruś! Mareczek! Zbysiu! Kolacja!
    Jakiś dzieciak odkrzyknął:
    -Jędruś! Mareczek! Zbysiu! Do domu! Mama kaszankę dzieli!
    Inne dzieci - w śmiech, a najmłodszy z tamtej trójki – w płacz. A najstarszy zaczął gonić krzykacza, zenu mu przywalić w łeb.
    Wiadomo, mama trzech chłopców pracuje w pralni, tata chory, bieda... Lecz nikt się nie przyznaje, że u niego w domu podobnie. Że też zna ten smak.

    No więc siedzimy w barze nocnym w Bieszczadach, a pani nakłada nam na talerze gorącą kaszankę prosto z wielkiej patelni. Druga pani idzie za nią z tacą i dokłada po przekrojonym na pół kiszonym ogórku. Do tego suchy chleb. Och... jak ta kaszanka wtedy ładnie pachniała, jak chciało się ją zjeść... Lecz nikt nawet nie dotknął widelcem. Wstyd jeść kaszankę. Gdyby to były dzieciaki z mojej klasy, pewnie żartując z siebie nawzajem zjedlibyśmy wszystko i już. Lecz że to była zbieranina – każdy się wstydził. Marzyłam, że ktoś się jednak przełamie, że spróbuje, powie - nawet dobra, ale nikt tego nie zrobił. Dzisiaj myślę, że wiele dzieci myślało jak ja.

    Nauczycielka jadła. Później zapłaciła za dwadzieścia porcji, które zostały na talerzach, i pojechaliśmy do jakiejś szkoły, gdzie w sali gimnastycznej mieliśmy nocleg. Zasypialiśmy głodni.

    O, tak było w tych Bieszczadach:)
  • Tjeri 2 dni temu
    Niezła opowieść... Też do końca tekstu miałam nadzieję, że ktoś się przełamie... Szkoda kaszanki.
    U mnie chyba nie było takich różnic. Choć może już nie pamiętam...
  • Narrator wczoraj o 0:28
    Ach, Bieszczady... Długie marsze, stopy moczone w zimnych strumieniach, rozwalające się buty. Nocleg w stodole na sianie, rankiem żaby w wiadrze do płukania włosów. Ostatni raz byłem tam na weselu siostrzenicy w Ustrzykach. Wódka się lała, panna młoda tańcowała. Twój wiersz znakomicie oddaję atmosferę tego miejsca i tamtych dni. Potęga słowa!
  • Tjeri wczoraj o 9:17
    Stodoła/y w Ustrzykach G. nie jest mi obca (trochę głupio brzmi) :)). To było najlepsze nocowanie! Świeże siano, gwiazdy w szczelinach desek i najlepsze towarzystwo. Bajka.
    Cieszę się, że tak wiele tu osób Bieszczady zadrapały... To cudowne miejsce. Dziękuję, za wizytę, Narratorze!
  • Zaciekawiony wczoraj o 11:45
    Bardzo ładny.
  • Tjeri wczoraj o 13:27
    Wielkie dzięki, Zaciekawiony! :)
  • Akwadar wczoraj o 14:40
    Co tam się będę rozpisywał, podobuje mnie się, jak nie wiem co!
  • Tjeri wczoraj o 22:11
    Bardzo mi miło :), dziękuję, Akwa!
  • Akwadar wczoraj o 22:15
    Tjeri weź poprawkę, że ja ignorant i tylko na czuja... czuję :)
  • Tjeri wczoraj o 22:22
    Akwadar Ty mię nie umniejszaj radości z komplementa!
  • Akwadar wczoraj o 22:32
    Tjeri jakże bym śmiał!
  • Tjeri wczoraj o 22:38
    Akwadar :))
  • Shogun wczoraj o 15:28
    Cóż powiedzieć? Ładne, bardzo ładne wspomnienia i pamięć.

    Ps te historije, to chyba nie zawsze zmyślone były ;)
  • Tjeri wczoraj o 22:12
    Ano. Część historii była miejscami prawdziwa :). Józek miał gadane! A my nie mieliśmy mu tego za złe. :)
    Dziękuję, Sho!
  • Dekaos Dondi wczoraj o 18:38
    Tjeri↔Jednosłowem potrójnym↔ładnie, "namacalnie" napisane:))!↔Pozdrawiam:)↔%
  • Tjeri wczoraj o 22:13
    Po trzykroć dziękuję, DeDo! :)
  • kikimora wczoraj o 23:59
    Piękny, ciepły- pełen jasności.
  • kikimora dzisiaj o 0:00
    Za tytuł dodatkowa piątka.
  • Tjeri 2 godz. temu
    Ślicznie dziękuję, Kikimoro!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania