Spalona róża
Znowu się widzimy
Twoje oczy takie oschłe
Cisza taka głośna
a ciało takie puste
Ty byłaś rzeką rwącą
Której wody pędziły
Przez wszystkie granice
Ty byłaś słońcem
Okalającym moją
Nieszczęsną twarz
I drzewem potężnym
Które przetrwa chyba
Wszystkie pożary
O różo przepiękna!
Czemu kiedy cię widzę
Zamarza twój strumień?
Czemu tylko w nocy lśnisz?
Dlaczego wycięto ciebie
A drewno spalono?
Czy to sama, różo, uschłaś
Czy to ja cię spaliłem?
Komentarze (5)
Ja wiem, co sadzę o tym wierszu. Ale od ocen merytorycznych są tu inni. Ja tylko powiem, że rzadko tu się zdarza bezbłędny gramatycznie i ortograficznie tekst!
Bardzo na tak.
No czóż, stylistyka zaś utyka.
W terminie - pożary i -granice mieszczą się wszystkie. Logicznie niepoprawne. Podeprę się Mateuszowym: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. (Mk 12, 28–31).
Bóg nie powiedział - każdego bliźniego, czy wszystkich bliźnich. Z tych wierszy się nie strzela więc można nie przerabiać, ale dobrze wiedzieć.
Gorzej literacko z oschłymi oczami.
Tu zachodzi wymieszanie bytów. Zamierzona metafora na miejscu, ale oczy to narząd, a emocje jakich pragniesz wyrazić są tożsame ze spojrzeniem albo wzrokiem. Np.: puste oczy, oschłe spojrzenie. Powko:)
zamiast -czóż, -cóż.
zamiast -jakich pragniesz, -jakie pragniesz.
Uschła z samotności
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania