Spalone Mosty
Łukasz wiedział, co oznacza palić za sobą mosty. Robił to nagminnie i tym samym przypłacił to swym zdrowiem psychicznym. Kiedy to czynił w młodości, dobrze rozumiał co to przyniesie w dorosłym życiu. Jednak dalej to ciągnął i w pewnym sensie uskutecznia to do dziś, choć nie z taką samą częstotliwością jak to miało miejsce w czasach liceum. W swym życiu poznał kilka osób, którym zdarzyło się pójść tą samą drogą, lecz taką o mniejszym kalibrze. Przyczyny były różne: ludzkie tragedie, gniew, zazdrość, wstyd, choroba. W oczach Łukasza owi ludzie zapadali się pod ziemię, odrzucali pomoc drugiego człowieka, a gdy udało im się wrócić do żywych i szczęśliwych chcieli zapomnieć ten ciemny czas, starając się wymazać przeszłość. Łukasz twierdził, że bez względu na wszystko, zawsze zostają ślady tego, czemu chce się zaprzeczyć. One są jak DNA. Zawsze będą. Jedyne, co można zrobić to pokochać siebie i świat na nowo. Należy pamiętać o tym, co było. Niech to będzie lekcją dla pokrzywdzonych, również dla niego. Bez przeszłości nie ma przyszłości.
Komentarze (5)
Nie jesteśmy związani ze sobą łańcuchem, więzy są i powinny być dobrowolne, wzbogacać obie strony. W sytuacji gdy jedna niszczy drugą, lub też wzajemnie - po co dalej to ciągnąć?
Dorośli, wartościowi ludzie potrafią sobie wyjaśnić pewne rzeczy, a jeśli nie potrafią... no cóż.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania