Spektakl obłędu
Ten ponury spektakl mojego życia
to szaleństwo nagiego ciała
gnającego pośród ośnieżonymi wierzchołkami gór
potok to moje łzy
mgła dusznym oddechem się staje
a głaz…
głaz jak serce moje
zastygł
pośród szaleństwa i mrozu
w recitalu zimnej śmierci
w przedstawieniu mojego obłędu
gdzie opętańczo biegnę bez głowy
prosto w paszczę zlodowaciałych gór
w otwarte szpony lodu i mrozu
tam, dokąd wzrok prowadzi
na koniec
w objęcia śmierci
gdzie rozpoczyna się spektakl narodzin
mojego „nie” życia
czy zdążę…?
Na to zmumifikowane szaleństwo?
Komentarze (3)
gnającego pośród ośnieżonymi wierzchołkami gór - pod?
Nawet znamionuje talent, choć przegadane niemiłosiernie i miejscami łzawo - sentymentalne.
I te pięć razy moje - mojego jest zupełnie zbyteczne. Zaimkoza.
Właśnie miałem pisać o tych dookreśleniach, ale już wiesz, że za dużo. Wywaliłbym też ten jedyny przecinek, bo stoi jak chłop w sądzie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania