Splątane życie Meg Rozdział 1
Dzień zapowiadał się jak zwykle, słońce grzało jak nigdy, ludzie wyszli na zewnątrz aby skorzystać z ciepła. Dzieci biegały i oblewały się wodą a dorośli popijali zimne napoje chowając się w cieniu. Meg tłukła się autobusem już od 10 minut kiedy w końcu dojechała do swojego przystanku była zadowolona, że w końcu wróci do swojego małego mieszkanka i ukochanej suczki Coco. Po paru minutach znalazła się w swoim "królestwie" a mały szpic miniaturowy podbiegł uradowany. Dziewczyna wzięła suczkę na ręce i poszła z nią do salonu, siadając na sofie położyła ja obok siebie a na kolana wzięła laptopa. Po godzinie pisania raportów dla szefa Mega jeszcze raz podrapała Coco za uchem po czym wstała i ruszyła do kuchni. Otworzyła szafkę i wyjęła swoje ulubione płatki a z lodówki mleko, po przygotowaniu płatków Meg wyjęła z szafki pod zlewem karmę dla suczki i nasypała trochę do jej miseczki.
- Coco do mnie! - zawołała dziewczyna po czy postawiła miseczkę z karmą na podłogę, a sama wzięła swoją i ruszyła do salonu. Usiadła na sofie i włączyła telewizje. Po paru minutach program przerwał dzwonek do drzwi, Coco zaczęła ujadać, a Meg zastanowiła się kto przychodzi do niej w piątek po 18. Dziewczyna wstała i podeszła do drzwi żeby zobaczyć kto jest za nimi, była to Blair jej najlepsza przyjaciółka. Dziewczyna z radością otworzyła drzwi.
- Blair!
- Meg! Jak my się dawno nie widziałyśmy. -powiedziała Blair
- No niestety ale twój wyjazd była trochę długi.
- Tak wiem ale nie mogłam odmówić dla szefa. Ale nie ważne bo przyszłam po co innego, a po za tym DLACZEGO JESZCZE NIE JESTEŚ GOTOWA!? - krzyknęła Blair
- Gotowa na co? - spytała zdziwiona Meg
- Zabieram Cie dziś do miasta! Nagrałam Ci wiadomość. Nie odsłuchałaś?
- Yyy... No wiesz...
- Meggie! - zdenerwowana Blair chodziła w kółko - Idziemy do pokoju, już!
Blair zaciągnęła Meggie do jej sypialni i wybrała jej najlepsze ciuchy. Po ubraniu się usiadła do toaletki i wyciągnęła kosmetyki.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł Blair. Mam za sobą na prawdę ciężki dzień i...
- Meg nie wykręcaj się proszę, już na prawdę za często mi odmawiasz wyjścia gdziekolwiek.
- No dobrze dobrze. Ten jeden raz zrobię wyjątek i się zgodzę. Więc gdzie dziś idziemy? Zaplanowałaś coś konkretnego?
- O to się nie martw. Wszystko jest załatwione, najpierw parę drinków potem zabawa.
- Ehh w porządku tylko mam nadzieje, że to nie jest kolejny plan na to żeby mi znaleźć chłopaka?
- Meg przecież wiesz, że ja nigdy czegoś takiego nie zrobię - powiedziała sarkastycznie Blair i zaczęła się śmiać. Po chwili dołączyła do niej jej przyjaciółka i zaraz obie leżały na łóżku śmiejąc się i rozmawiając. Nagle Blair zerwała się na nogi
- O nie! - krzyknęła - już 21, Meg zaraz musimy wychodzić!
- Dobrze dobrze już się ogarniam, tylko nie krzycz więcej!
Meg wstała i poszła dalej się malować, natomiast Blair wzięła Coco na łóżko i zaczęła się z nią bawić. Minęło sporo czasu zanim Meggie stwierdziła, że jest gotowa żeby w końcu wyjść z domu. Jednak dziewczyna nie była nastawiona na to wyjście tak pozytywnie jak jej przyjaciółka.
- Meg no na reszcie, ile można czekać? - spytała poddenerwowana Blair - Już i tak jesteśmy spóźnione
- Spóźnione na co?
- Nie na co a gdzie Meggie, ubieraj buty samochód czeka - krzyknęła Blair wybiegając z pokoju
- Samochód? - zdziwiła się dziewczyna - Blair o co...
Zanim dokończyła pytanie zorientowała się że przyjaciółka już dawno wybiegła z mieszkania. Wiec ona również, nie tak chętnie jak Blair, ubrała płaszcz i buty i wyszła na klatkę. Kiedy zeszła przed blok zobaczyła piękną białą limuzynę, a przy niej szofera, który jak się okazało po podejściu bliżej była niesamowicie przystojny. Wsiadając kontem oka zauważyła, że ona chyba też mu się spodobała.
- Blair co się dzieje?
- Jak to co, jedziemy na imprezę - powiedziała podekscytowana przyjaciółka i zastukała w okienko do szofera. Gdy ten otworzył dziewczyna szepnęła mu coś i okienko nagle się zamknęło a Blair uśmiechnęła się patrząc na przyjaciółkę.
- Nie podoba mi się ten uśmiech Blair. Mam tylko nadzieje że nie chcesz mi znaleźć nowego chłopaka, wiesz że na razie najważniejsza jest dla mnie praca. Po rozstaniu z Matem nie mam chęci na inne romanse.
- Wiem, wiem Meg, ale w końcu musisz się z niego wyleczyć. To nie jest koniec świata a takich jak on możesz mieć na pęczki. ale obiecuje ci, że dziś jest całkowicie babski wieczór.
Limuzyna nagle się zatrzymała, uradowana Blair wzięła przyjaciółkę za rękę i wyciągnęła ją z samochodu, a po chwili wciągnęła do klubu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania