SPŁYW
Śpiącą na papierze
Wywieziesz w ramionach
Dałeś słowo, że w plenerze
Rozłożysz mnie na słowa
Pierwsze
Schowane w plecaku
Wyjmiesz nad jeziorem
Gdy południe się zaśmieje
Skapię ci na palce
A krople się rozpłyną
Na słowach
Długich
Nawleczonych na trawę
Przeszytą twoim zmęczonym zapachem
Tam cię odnajdę
Wierszem obudzona
Ze snu nas uwolnisz
Papier chowając w zielonych koronach
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania