S-pokolenie

S-pokolenie kryształowe,

niewolnicy srebrnej tacy,

gdy fundament się pomija,

to budować nie ma na czym.

 

Na początku gdzieś się znajdzie

do wieszania mocna szyja,

ciepły kącik u rodziców,

no więc po co się wysilać?

 

Po co uczyć się i starać?

Po co cele i ambicje,

gdy się gdzieś za darmo najesz

i rękawem gębę wytrzesz?

 

Łatwiej, zamiast iść do pracy,

baraszkować pod natryskiem,

myśleć o tym, co się stanie,

gdy źródełko nagle wyschnie.

 

Wtedy nowa rzeczywistość

was zaskoczy bez koszuli

i nie będzie już nikogo,

który mógłby was przytulić.

 

W szkole życia po tablicy

nikt nie będzie kredą bazgrać.

Przyszłość głodem was nakarmi,

a nadzieją — eutanazja.

 

A więc dobra, S-pokolenie,

wciąż jest czas, żeby się upić,

lecz powoli się szykujcie

i hartujcie swoje...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • zardak

    dobre! podebrałeś mi parę spostrzeżeń

  • Marabut

    Dziękuję, wielceś mi łaskawy.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania