S-pokolenie
S-pokolenie kryształowe,
niewolnicy srebrnej tacy,
gdy fundament się pomija,
to budować nie ma na czym.
Na początku gdzieś się znajdzie
do wieszania mocna szyja,
ciepły kącik u rodziców,
no więc po co się wysilać?
Po co uczyć się i starać?
Po co cele i ambicje,
gdy się gdzieś za darmo najesz
i rękawem gębę wytrzesz?
Łatwiej, zamiast iść do pracy,
baraszkować pod natryskiem,
myśleć o tym, co się stanie,
gdy źródełko nagle wyschnie.
Wtedy nowa rzeczywistość
was zaskoczy bez koszuli
i nie będzie już nikogo,
który mógłby was przytulić.
W szkole życia po tablicy
nikt nie będzie kredą bazgrać.
Przyszłość głodem was nakarmi,
a nadzieją — eutanazja.
A więc dobra, S-pokolenie,
wciąż jest czas, żeby się upić,
lecz powoli się szykujcie
i hartujcie swoje...
Komentarze (2)
dobre! podebrałeś mi parę spostrzeżeń
Dziękuję, wielceś mi łaskawy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania