Sport first americana

Czy jest sport taki na naszym świecie,

gdzie nie sędziowie sędziują mecze?

Dziwne pytanie, odpowiedź znana,

zwany od dziś – first americana.

 

Nieważne gdzie to, nieważne z kim gra,

„nasza drużyna ma być najpierwsza”.

Tako ogłosił Pomarańczowy

i anulował kolor czerwony,

 

który otrzymał zawodnik z kraju,

gdzie się mistrzostwa te odbywają.

Mistrzostwa świata… to nie w kij dmuchał!

Szef tego sportu grzecznie usłuchał

 

i już czerwona kartka nie wadzi!

W następnym meczu miał brutal wsadzić

innej drużynie bramkę zwycięską…

lecz… a to schocking! Skończone klęską.

 

„Czerwone Diabły” się nie ulękły.

Trampek zobaczył palec niezgięty,

sterczący w górę (środkowy zresztą).

Inni na świecie się z tego cieszą.

 

Czy tej historii już zakończenie?

Nie jest naiwnym moje myślenie –

w hitowym sporcie forsa ogromna

na pierwszym miejscu. Firstem jest dolar,

 

Zmarszczka zwątpienia narusza myśli

i w nocnej marze może się przyśnić –

czy znów pod suknem nie będzie prób, by

zagrać ponownie mecz. W reasumpcji.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Lotos 2 godz. temu

    Hm... być może teraz Trump zadzwoni do prezesa FIFA aby unieważnić mecz, no bo przecież USA zawsze muszą zwyciężać.

  • Zdzisław B. 2 godz. temu

    ...no właśnie. Reasumpcja meczu potrzebna.

  • Lotos godzinę temu

    Zdzisław B. Hahaha... cyrk na kółkach, zapewne po wielkim finale Trump pojawi się w szatach Chrystusa a Infantino założy mu na głowę aureolę.

  • Bettina 2 godz. temu

    Prostaj
    K

  • Bettina godzinę temu

    Kaman

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania