spotkanie po latach

Wiedźmin fajowskie opowiadanie!!!!!!!!

Gerald siedział przy kominku w swojej posiadłości w księstwie Toussaint. Starty Wiedźmin czekał wiedział, że to spotkanie, które zwołał nie będzie to spotkanie starych przyjaciół ani też coroczne zimowanie, które stało się już zwyczajem, że odbywało się w Corvo Bianco. Kogut zapiał już po raz trzeci, stary wiedźmin usłyszał kroki w sypialni nie poruszył się wyszła z niej piękna jak zawsze Tris chociaż żyła z Geraltem ponad 500lat nie zestarzała się ani o dzień. Także nie spała major domus jak co dzień bez hałasu podał śniadanie jajecznice z ziołami na maśle wraz ze świeżo wypiekanym chlebem dodatkowo sałatka ze sałaty pomidorów polanych oliwą. Gerald nie chciał jeść, lecz zasiadł do stołu to była tradycja Tris i Geralta wspólne śniadanie małe dziwactwo, do którego przywykną chciał przywyknąć. Dzisiaj będzie ciężki dzień- przerwała cisze Tris .Zgadza się - odpowiedział Gerald. Udało ci się zmrużyć oko - spytała Tris. Tak odpowiedział chociaż nie był pewien informacje, które otrzymał od Borch Trzy Kawki jak i od Regisa zmartwiły wiedźmina niestety wszystko zdawało się potwierdzać. Zbliżała się kolejna Koniunkcja Sfer. Geralt wraz z Tris zwołali wszystkich najlepszych przyjaciół. Pierwszy koło południa przybył samotnie Lambert. Wpadł do głównej izby i z czułością powitał Grralta wraz zTris. lambert miał siwe włosy i szpetna bliznę na policzku. Zaraz po nim wpadł Eskel najstarszy z wiedźminów chociaż od Geralta był starszy tylko o parę tygodni zestarzał się brzydko doszło kilka nowych szpetnych blizn. Które dodawały wiedźminowi strasznego widoku. Eskel nie zdążył poprawnie przywitać a na zewnątrz otworzył się portal a z niego wyszła Yennefer z Wengenberu ubrana tradycyjnie w czerń i biel a wokół niej unosił się zapach bzu i agrestu. zaraz za nią wyszła Cirilla Fiona Elen Riannon Ciri choć leciwa wyglądała na ledwo 40 lat chociaż była dużo starsza. Listę gości zamykali ostatni złoty smok Borch Trzy Kawki jak i Emiel Regis którzy nie byli tak samo radośni jak pozostali. Po przekroczeniu odrzwi izby zaczepy się długie zwyczajowe powitania i chwalenie tego, że Gerald żyje, że Tris z nim ciągle, że majątek wiedźmina musiał się sporo powiększyć od ostatniego czasu. Lambert rozejrzał się po izbie dobrze ją znał bywał tutaj często na ścianach wisiały srebrne i żelazne klingi przy ścianach stały kukły ubrane w przeróżniejsze pancerze wiele z nich rozpoznawał stare wiedźmińskie pancerze, w których widywał Geralda. Podawać strawę i piwa niewszczęcie jak i przynieście najlepsze wino z piwniczki- krzykną na służbę Gerald wnet na stole pojawiło się sporo jadła półtusza świni pieczona w ziołach i miodzie nie zliczone ilości drobiu no i oczywiście piwo wniesiono 3 beczki na początek uczty i do tego wino Geralda z jego własnych winogron. Gerald- odezwał się Eskel- po co nas tutaj wezwałeś wszak nie jest to pora zimowania jak i uczta jest nie codzienna

 

właśnie przejdźmy do rzeczy- dopowiedziała Yennefer. Tris zakłopotana spojrzała na Geralda a ten nie okazując emocji wskazał na stół i powiedział jedzcie przyjaciel wszak na pewno głodni po podroży jesteście a zimnego jeść nie wypada. Przystąpiono do uczty Yenefer rozmawiał z Ciri i Tris o polityce wszak Cirilla była nastraszą cesarzową Nilwardu przeżyła wielu władców. Lambelt z Eskelem opowiadali o ostatnich zadnich na przerżnięte potwory stwory Borch trzy kawki wraz z Regisem nie mówił przysłuchiwali się reszcie. Po czasie, jak wszyscy się najedli potrząsano stół jak i wtoczono nowe beczki z piwem Gerald rozkazał służbie opuścić pomieszczenie dał znak Tris i ta rzuciła zaklęcie izbę wszak żaden dźwięk nie mógł się dostać ani wydostać z izby. Zaczynajcie więc- przerwała ciszę Yenefer- cóż macie takiego ważnego do przekazania nam wnioskuje, że nie fakt, że Tris jest w ciąży. Lamberd parskną śmiechem reszta zachowała powagę. Gerald wstał rozejrzał się po wszystkich i rzekł nadchodzą ciężki czasy a my nie przygotowani jesteśmy wszak zabrani tutaj Borch trzy kawki jak i Regiz donoszą, że znaki jak i wskazują n to dowody dostarczone przesz wspomnianych powyżej panów, że Zbliżała się kolejna Koniunkcja Sfer. Regiz zaczną wyjaśnienia a Borch dopowiadał zapomniane wątki. Wszyscy zamarli po dłuższym czasie przerwała ją Cirilla- ile czasu nam zostało? Borch jak i Regis spojrzeli po sobie odezwał się Regis z moich obliczeń wynika, że około 100lat Co zatem planujecie zrobić??- rzekła Cirilla Regis spojrzał na Geralda. Gerald poprawił się na krześle, na którym właśnie siedział i stwierdził. Trzeba odnowić Kaer Morhen jak i zacząć szkolić nowych wiedźminów. Wiedzieliśmy że kiedyś to nastąpi- odezwał się Eskel- jak chcecie to zrobić wszak baszta jest ruiną nikt tam nie był od setek lat nie wiadomo czy jeszcze stoi i czy da się tam w ogóle dotrzeć. No i nie wspominam, że żaden z nas nie wie, jak przeprowadzić poprawnie mutacje. Gerald rzucił papier na stół Yenefer podniosła go i przeczytała nagłos.: Prawo własności do warowni Kaer Morhen jak i ziemi wokół niej należących odsprzedaje Geraltowi z Riwii za opłatą wysokości 200 000 koron novigrackich. Podisano wraz z pieczęcią król Kedwen.Zanim ktoś zdołał powiedziedzić cokolwiek Gerald rzekł do zgromadzonych- Nadarzyła sioę okazja więc wykupiłem ojcowiznę zacząłem już prace nad odbudową, lecz przydały by się dodatkowe fundusze i pomoc rzemieślników. Nilwgarski skarbiec nie poszczęści ci złota jak i mistrzów w swoim fachu w mgnieniu oka przywrócimy Kaer Morhen do dawnej piękności a nawet będzie piękniejsze.Dalej pozostaje strawa mutacji czy to też żeście przemyśleli bez nas. - wtrącił Lambert. Obiecywaliśmy sobie, że nigdy do tego nie wrócimy, że nie będzie więcej wiedźminów, że zginiemy a wiedźmini wraz n nami- wrzasną, lecz po chwili spokojniej dodał- lecz widzę, że nie żartujecie z tą Koniunkcja Sfer co zatem planujecie zrobić. Tym razem odezwała się Tris - w Kaer Morhen odnaleźliśmy stare zapiski Wesemira z dokładną instrukcją

 

wszystkich kroków jak przeprowadzić mutacje jak i mamy szczątkowe instrukcje, które ostały się z pozostałych szkół. Stary Wesemir tyle lat po śmierci dalej nas zaskakuje- odparł Lambert. Cirilla wstała i obeszła stuł podeszła do stolika z winem nalała sobie do kielicha spojrzała na stlową klingę wiszącą na ścianie podpisaną ku pamięci Cracha an Crain ostrze zimy i spytała. Ktoś jeszcze o tym wie?? Regis odparł szybko- Tylok my jak poszczególne wampiry wyższe. Dobrze -odpowiedziała- niech tak zostanie. Greald spojrzał po wszystkich i zapytał, czy ktoś ma jeszcze jakiś pytania? Nikt nie odpowiedział wszyscy milczeli. Zatem- westchną biały wilk- czas zakończyć nasze spotkanie rozumiem, że nie muszę tego muwić że to co zrobimy musi pozostać tajemnicą i jak sądzę nie muszę dodawać, że lepiej, żeby nie rozpowiadać tego nigdzie a teraz pijmy bawmy się od jutra mamy sporo pracy. Tris zdjęła zaklęcie do izby wpadła służba ze strawą pierwszy za strawę zabrał się Regis zaraz zanim Borch a potem reszta jadła i ucztowała charciarz wszyscy wiedzieli, że to co zamierzają zrobić będzie trudne. Dzisiaj tym się nie przejmowano dzisiaj się bawili to zmartwienie było zamartwieniem jutra.

ciąg dalszy nastąpi chyba

to jest początek prolog większego opowiadania które właśnie tworzę

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • SwanSong 3 dni temu
    Nie da się tego czytać. Ilość błędów straszliwa. Nawet imiona masz pokręcone.
  • HaisenBurger 3 dni temu
    dzięki właśnie części popraweiłem

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania