Poprzednie części: spotkanie
spotkanie starych dusz
droga o dwóch krańcach
na jednym z nich byłaś ty
połączył nas przypadek
może tak miało być
może to ten czas
wszystko rozwiał wiatr
prysł czar zgasła iskra
ogień w ognisku
zalany przez deszcz
dalej w świat poszedłem
nie patrząc w tył
wróciłaś do siebie
nigdy więcej nie ujrzałem ciebie
może lepiej bo kiedyś
zgaślibyśmy bliskością siebie
nie doszlibyśmy za daleko
zbyt piękne by się ziściło
szczęście może
zamienić się w proch
pokryci prochem ziemi
błądzimy a może czas połączy kiedyś nas
Komentarze (7)
droga, a na drodze my
szliśmy razem, bo tak chciał przypadek
kilka spojrzeń, jakiś uśmiech
i radosne uniesienie
potem wszystko się rozwiało
deszcz kroplami
zgasił iskry
prysnął czar
sennych mar
z samotnością zostaliśmy
może lepiej...(jak widzisz próbowałam jakby wepchnąć go w ramy poezji)
Yaro, nie dak się wepchnąć w rany tego czegoś, co autorka powyzszego komentarza sugeruje, bo grafomanią syfi na kilometr.
Ale się uśmiałam chociaż... ramy poezji. Odlot!
ramy tego czegoś *
MartynaM Martyno jaki jest twój ulubiony kolor? ;)
Łukaszenko, czarn i biel. Oddzielnie albo razem.
MartynaM Widzę ciebie w bieli, mój ulubiony to zielony chociaż nikt nie pyta
Widzisz, suczka zawsze waruje i obszczeka. Taki ma już charakter, taka jej (sobacza) natura. Wreszcie zrozumiałaś, gdzie twoje miejsce, przestałaś się panoszyć... garkotłuku.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania