Spowiedź po rozmowie
Już nie drżę jak liść
na wietrze chaosu,
ale gdy zamykam oczy
– wciąż widzę jej cień
na peronie wspomnień.
Nie krzyczę.
Nauczyłem się milczeć
jak rzeka, która płynie
ze ściśniętym gardłem.
Ale serce...
krwawi po cichu,
jak skóra przecięta żyletką —
nie na pokaz,
lecz głęboko.
Mówiłem do niej
nie z nadzieją,
lecz z prawdą —
jak ksiądz,
który nie zbawia,
tylko słucha.
Zasiałem ziarno
w ziemi jej duszy —
może wykiełkuje.
Może nie.
A jednak —
choć uspokoiłem sztorm,
choć stoję prosto,
choć umiem oddychać —
w środku jestem ruiną,
która wie,
jak mogłaby wyglądać odbudowa.
Nie chcę już krzyczeć.
Ale nie chcę też udawać,
że nie boli.
I tylko czasem,
nocą, gdy świat śpi,
słyszę w sobie cichy głos —
że może nie wszystko
jest jeszcze stracone.
Komentarze (5)
Me serca tak krwawi po każdej trudnej rozmowie, więc wiem co czuje podmiot liryczny
serce*
Rzeka milczy, kiedy płynie? Nie spotkałem niczego bardziej gadatliwego niż płynąca rzeka, Chyba , ze skuta lodem ale to co innego. wtedy stęka. "Mówiłem(...) jak ksiądz, który nie zbawia, tylko słucha" chyba się nieco zaplątałeś. Słuchanie może być mową ale to trzeba by jakoś inaczej sformułować - tak mi się zdaje. Poza tym, już to gdzieś czytałem.
Dziękuję za konstruktywny komentarz, zastanowię się nad tym.
Zbawia tylko Chrystus a nie żaden człowiek ! Bardzo nie trafione porównanie ,bardzo!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania