[usunięte] Spring Waltz (,,Mariage D'Amour" oprac. George Davidson) ㅡ czyli analiza utworu muzycznego [specjalnie dla Efrii]
Tekst usunęłam, ale notki postanowiłam nie ruszać, choć już pewnie jest zbędna, bo widziałam niedawno nawet wpis w Wikipedii na temat Spring Waltza, więc...
Link do utworu: https://www.youtube.com/watch?v=KmzFDEu2RoA
__________________________________________
Dla jasności - Spring Waltz, jak napisałam (w usuniętym tekście), jest przypisywany Fryderykowi Chopinowi w niektórych źródłach, takich jak YouTube (więc w moich słowach nie ma kłamstwa), jednak z pewnością nie jest jego.
Ostatnio natknęłam się na informację, zgodnie z którą jest to utwór Mariage D'Amour Paula Senneville'a, aczkolwiek w trochę zmienionej wersji. Popularna wersja tego utworu była wykonywana przez Richarda Claydermana i wchodziła w skład utworów z albumu ,,Lettre À Ma Mère". Później George Davidson opracował ten utwór w inny sposób i zamieścił w swoim albumie ㅡ ,,My Heart Will Go On" i ta wersja jest utrzymana właśnie w tym metrum parzystym.
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Mariage_d%27amour
Komentarze (84)
Ale jedna by wystarczyła. XD
Mniejsza, skoro to analiza to linka do owego utworu proszę dać na początek, by nie latać po YT-ach. :p
Wiem, na początku się nie pojawiło ,więc dodałam jeszcze raz i tak wyszło:(
Teraz masz cztery. XD Pisz do admina, niech Ci to usunie. :p
Slugalegionu, już napisałam
Alty, barytony basy i takie tam to też określenia barwy głosu?
Tak
(o czym świadczy obecny przykład, o czym świadczy obecny przykład) ~ Dubel.
oczywiście b i es ~ No nie tak oczywiście ;_;
Mnie się utwór skojarzył z deszczem przechodzącym w ulewę. :p Swą drogą, nie zauważyłem, kiedy minął. Teraz mam Ciszę Beethovena.
Slugalegionu, z tym ,,oczywiście" chodziło o to, że ich kolejność jest zawsze stała: b, es, as, ges, des, ces, fes i nie może być np. bemola as, jeśli nie ma b i es
Slugalegionu , Spodziewasz się ciągle ulewy?
Utwór, wysłuchałam z przyjemnością, jest nostalgiczny i delikatny. Nie wiele zrozumiałam z Twojego opisu, bo nie znam się na nutach, ale wierzę, że ktoś kto to ogarnia w swoim umyśle, potrafi usłyszeć tę melodię bez odtwarzania jej za pomocą podanego linku. To trochę tak, jak wyobrażać sobie sceny opisywane w opowiadaniu. Zostawiam zasłużone 5 za skonstruowanie czego, co przybliżyło mnie do świata nieznanej mi muzyki :) Zapraszam przy okazji do oceny wstawionej bitwy. Szczegóły na forum w wątku Bitwy po raz czwarty :)
Bardzo dziękuję, Karola:) Zdawałam sobie sprawę z tego, że może być nie do końca zrozumiałe ze względu choćby na wiedzę muzyczną, jaka została do tego wykorzystana z zakresu teorii muzyki, ale cieszę się, że się podobało:) A co do bitew, to oczywiście pamiętam, na razie przeczytałam dwie i kawałek, bo coś mi w tej trzeciej ciągle przeszkadzało (wiadomo, przygotowania świąteczne), a że czytałam na telefonie, to pisanie komentarzy do nich odłożyłam, ale zrobię to albo dziś, albo jutro, myślę, że nie później, bo też nie chcę odkładać na ostatnią chwilę:)
Umiejętność zapiasywania nut, tak samo jak ich czytania, jest niezwykłą zdolnością. Ten ojczysty język muzyki jest jednym z trudniejszych, ale może dzięki temu wiesz, co śpiewa gitara? A może rozumiesz szum wiatru? Może nie tylko rozumiesz, ale i potrafisz to przetłumaczyć? Masz w ręku klucz niezwykłości, którym otwierasz przejście do świata, gdzie czas mierzy się w długości dźwięku. Lubię skomplikowane teksty. Duży plus za wiedzę :)
Ojej, Chris, jak miło mi się zrobiło, kiedy przeczytałam Twój komentarz. Powiedziałabym nawet, że wyszedł po prostu pięknie (bardziej chyba mi się podoba niż mój tekst :D). W tym tekście przyjęłam punkt widzenia osoby, która patrzy na partyturę, ale tak naprawdę przy pisaniu go, starałam się unikać wspierania się zapisem nutowym i na podstawie wiedzy wyobrażałam sobie raczej ten zapis muzyczny w głowie. Pozwoliłam sobie jedynie upewnić się pod niektórymi względami, jak na przykład metrum. Jeśli chodzi o samą wiedzę, to trochę dziwnie by było, jakbym nie miała zielonego pojęcia o teorii muzyki po ukończeniu nawet tego pierwszego stopnia szkoły muzycznej. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa:)
Cześć, mam do Ciebie pytanie o autora tego utworu. Pod filmem na YouTube do którego link zamieściłaś słuchacze piszą że to nie waltz ani nawet utwór Chopina a Paula Senneville i kiedy już byłem właściwie pewny że to jednak nie Chopin natrafiłem na twoją właśnie analizę. Potwierdziło się że to nie waltz ale co do kompozytora są rozbieżności. Jeśli znajdziesz wolną chwilę napisz kto jest kompozytorem i skąd te zamieszanie.
Tomek, w sumie od niedawna znam ten utwór i nie spotkałam się z nim w literaturze. To, że nie jest to walc wiedziałam już na początku, bo metrum się nie zgadzało, dlatego zdziwiła mnie nazwa i temu przypisywałam trudności ze znalezieniem czegokolwiek na ten temat, choć to i tak dziwne, że poza YouTube nigdzie ten utwór nie występował przy nazwisku Chopina. Zanim napisałam ten tekst, powinnam lepiej przyjrzeć się tej kwestii i rozwiać swoje wątpliwości, ale nie zrobiłam tego. Po Twoim komentarzu postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej i dalej nie mam całkowitej pewności co do autorstwa, ponieważ oryginalne Mariage D'amour brzmi odrobinę inaczej, jednak wyjaśniałoby to te nieścisłości. Pewnie spróbuję upewnić się jeszcze, zapytać na przykład dyrygentkę chóru ze szkoły, może ona coś będzie wiedzieć, ja skończyłam tylko pierwszy stopień szkoły muzycznej, ale podejrzewam, że będę musiała poprawić swój tekst. W każdym razie bardzo dziękuję, że zwróciłeś na to moją uwagę:)
I jak tam? Wiadomo już coś? Przyznam że ciężko znaleźć coś na ten temat,
a ja nie mam kogo zapytać.
Tomek, napisałam do swojej byłej nauczycielki od audycji muzycznych, ale jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi, chociaż nie wiem dlaczego, bo pisałam parę dni temu. Jak będę już coś wiedziała, to napiszę tutaj w komentarzu i ewentualnie wprowadzę poprawki:)
Ciągle nic.?
Ja tu trafiłam z tego samego powodu, co Tomek :-) I też czekam na info, bo to bardzo ciekawe. Pozdrawiam :-)
Edyta, cały czas nad tym pracuję. Mocno utkwiło mi to w głowie i cały czas staram się czegoś dowiedzieć. Pisałam już do byłeś nauczycielki, która wciąż nie odpowiada i zaczynam się zastanawiać, czy w ogóle odpisze. Napisałam też do dyrygentki chóru szkolnego, ale to przedwczoraj, może jeszcze napisze, a jak nie, to postaram się dotrzeć do innych nauczycielek ze szkoły muzycznej, w której się uczyłam, co rok mi się zmieniały, więc może coś wymyślę, ale na pewno nie odpuszczę, dopóki nie poznam odpowiedzi.
Wciąż nic...?
Ten sam powód co komentarze powyżej :) dotarłaś do prawdy?
Hm, widzę coraz większe zainteresowanie tym tematem. Cóż, dla mnie ta sprawa stała się już chyba zagadką życia, dawno nad niczym tak nie myślałam. Niestety nie otrzymałam żadnej wiadomości zwrotnej i zaczynam powoli tracić nadzieję... Ale to nie znaczy, że przestaję szukać. Postaram się znaleźć kogoś innego, kto udzieli mi odpowiedzi. Na prazie jedynie rozmyślałam nad tym i starałam się wyciągnąć wnioski. Przedstawiając swój tok rozumowania, jeśli przyjąć za tezę, że Chopin napisał Spring Waltza, to jedyną możliwością, by została ona spełniona jest taka, że ten utwór musiałby powstać przed utworem Senneville'a. Rzecz w tym, że o ile Spring Waltz ma metrum parzyste, a więc nie takie jak walc, to Mariage D'Amour ma już metrum trójdzielne, a więc nazwa Spring Waltza mogłaby pochodzić od tego francuskiego utworu. Wtedy jednak otrzymujemy coś odwrotnego niż teza, bo to oznacza, że Marage D'Amour mógł powstać pierwszy. Oczywiście nie jest to doskonałe rozumowanie, może mieć wady, ale na razie tyle mogę powiedzieć od siebie. Jak będę mieć coś pewnego, to napiszę.
Właśnie?!?
Ooo, niewiele mi mówi ten opis, ale oczami już widzę wiersz o muzyce. 5 ;)
Lotta, w takim razie bardzo się cieszę :D Dziękuję:)
?
Spring Waltz jest jednym z moich ulubionych utworów Chopina, choć uczciwie wolę Beethovena, jakoś owy artysta pobudza moją wyobraźnię w tym utworze równie mocno jak ty w tym tekście. Nauczyłam się dużo, nigdy nie przywiązywałam uwagi do podstaw, fortepian był mi dany, a ja z nudów zaczęłam na nim grać - po prostu. Cudownie w równie metaforyczny sposób to ujęłaś, zapisałam sobie słowa mi nieznane wraz z tłumaczeniem, zaintrygowałaś. Masz rację jednak w tym, że kiedyś więcej ludzi było zdolnych do opisu takiego utworu - tutaj jednak jest ich zdecydowanie mniej. A szkoda, fortepian to potężny, elegancki instrument.
Pozdrawiam ciepło!
Bardzo dziękuję za te miłe słowa :) Ja uczyłam się grać na fortepianie przez pięć lat, ale tak naprawdę niewiele potrafię, bo niestety nie miałam i nie mam dostępu do tego instrumentu, nad czym bardzo ubolewam, natomiast szkoła muzyczna dała mi niejakie pojęcie chociażby samych podstaw muzyki. Zgadzam się, fortepian jest wspaniałym instrumentem, uwielbiałam na nim grać. O dziwo, choć nie planowałam pisać takiego tekstu, przyjemnie mi się go pisało, może nawet przyjdzie mi kiedyś do głowy napisać coś podobnego :) Jeśli chodzi o ten utwór, to mam niejakie wątpliwości co do autorstwa, natomiast Beethovena bardzo lubię, jest jednym z moich ulubionych kompozytorów, choć nie jedynym. Dziękuję jeszcze raz za komentarz :)
Lucinda, w takim razie łączę się z tobą w smutku odcięcia się od tego magicznego stworzenia, niedawno swój oddałam w ręce małej dziewczynki, dlatego pozostałam również pozbawiona tego instrumentu. Masz wiedzę, którą niezwykle cenię, dlatego też chętnie zerknę to utworów Beethovena, ostatnio mam humor na "Silencio", przy burzowej pogodzie, braku słońca wydaje się wpasowywać w nastrój.
Wątpliwości dotyczące autorstwa Spring Waltz? Zaintrygowałaś, zwłaszcza że wierzę w twój wyćwiczony słuch.
Emilia Sienkiewicz, bardzo lubię ten utwór, często go słucham. Właściwie w ogóle na okrągło słucham muzyki klasycznej, czym pewnie trochę się wyróżniam wśród ogółu... Wątpliwości natomiast bardziej zaszczepił we mnie pierwszy z anonimowych komentarzy, choć od początku coś mi nie pasowało, jeśli przeczytasz go i pozostałe poniżej włącznie z moimi odpowiedziami, to zobaczysz, w czym rzecz. Cały czas szukam odpowiedzi, a raczej osoby, która będzie w stanie mi jej udzielić. Może w końcu się uda...
Lucinda, za chwilę zajrzę do komentarzy, jednakże już wiem, że Paul urodził się ponad sto lat później niż Chopin, dlatego wydaje mi się, że to proste odebranie czyjegoś utworu. Z nazwaniem go zupełnie inaczej. Paul de Sennevill urodził się w 1933 roku, Chopin zmarł w 1849 roku, dlatego już na tym poziomie dedukcji usunęłabym tę możliwość. Jednak zagłębiam się w to bardziej - mój ojczym jest muzykiem, dlatego też się go spytam o taką możliwość i na własną rękę poszukam czegoś więcej.
Emilia Sienkiewicz, tak właśnie o tym toku rozumowania pisałam już, tym bardziej, że w żadnych źródłach nie występuje ta nazwa obok Chopina. Po prostu chciałabym mieć konkretną, pewną odpowiedź, stąd to poszukiwanie.
Lucinda, właśnie przeszukuje encyklopedię muzyki, jednak również takiej nazwy nie widzę, dlatego szukam w internecie, czy jest nazwa zamienna dla Spring Waltz
Emilia Sienkiewicz, właśnie o to chodzi, że nazwa ta występuje tylko na youtubie i chyba gdzieś na chomikuj, gdzie był fragment partytury, poza tym żadnych wiarygodnych źródeł...
Lucinda, niestety muszę przyznać rację głosom przeciw Chopinowi. Poszukam jednak jeszcze czegoś w bibliotece - taki zabieg nie mógł wziąć się z niczego, przynajmniej tak mi się wydaje. Żeby przypisywać komuś inny utwór, dość dziwna okoliczność.
Emilia Sienkiewicz, to prawda, dlatego mimo że jestem właściwie pewna, że to nie utwór Chopina, to staram się rozwiązać tę zagadkę.
?
?
?
Jakże ubolewam nad tym ze nie posiadam takiej wiedzy muzycznej jak Wy,
Och, moja wiedza nie jest znowu taka duża, ale sądzę, że przy odrobinie poświęconego czasu i zainteresowania można co nieco się dowiedzieć, zwłaszcza jeśli wydaje się to czymś ciekawym. Ja, chociaż skończyłam szkołę muzyczną (pierwszego stopnia, to pierwszego, ale jednak), uważam, że wiele mnie ona nie nauczyła, nie mówiąc o tym, że gdy nie ma chęci, żadna szkoła nie pomoże. No i podobno nigdy nie jest za późno na naukę :)
?
a więc tak, nie mam wiedzy muzycznej, mało tego, jak to się mówi koń na ucho mi nadepnął, no w zakresie takim, że każdy fałsz wyłapię ale sfałszuję również i to równo jak leci,
ale słucham każdej muzyki, lubię różne jak się to mówi klimaty :)
no i teraz do meritum, trochę napisałem o sobie abyście z odpowiednim dystansem i przymrużeniem oka podeszli do moich "muzycznych" rozważań,
wrócę do klimatów, pewnego brzmienia i uroku pewnych taktów,
Spring Waltz - Walc a-moll, proszę posłuchać przemiennie tak ze 2,3 razy a następnie posłuchać Spring Waltz jednym uchem jakby podkładu, akordów, akompaniamentu a drugim uchem solówki, czuć Chopina a właściwie słychać, choć o klimatach wolę pisać, że je czuć,
przeczytajcie jeszcze raz ustęp w którym piszę o sobie i......i teraz wolno się już śmiać :)
a muzykę i tak lubię,
pozdrawiam
Tomek
ps: utwór piękny, bez względu na to kto go powołał do życia :)
Tomaszu, miło mi, że ktoś jeszcze tu zagląda i również zastanawia się nad tą zagadką. Za mną chyba wszelkie rozmyślania będą chodziły, dopóki nie zdobędę pewności co do autorstwa, choć możliwe, że nigdy takiej ostatecznej odpowiedzi nie znajdę. Mój tok rozumowania przeczący autorstwu Chopina wygląda mi logicznie, ale to nie wystarczy. Do Twojej wypowiedzi mam tylko jedno pytanie, a mianowicie który walc a-moll miałeś na myśli?
?
@Slugalegionu ja również słuchając tego utworu mam wrażenie, że słucham wiosennego deszczu. Miło, że nie jestem jedyna.
@Lucinda trafiłam do Ciebie w poszukiwaniu prawdziwego tytułu i kompozytora utworu który wzięłaś na tapetę i choć wiem niewiele więcej niż wcześniej dziękuję za czas mile spędzony :-)
Kochani, zrobię mały przytyk, ale jeśli się zna twórczość Chopina nawet tak pobieżnie, to nikt nie ma wątpliwości, że to nie jest utwór Chopina. Owszem, ładny, ale tak prościuchny, że po jednokrotnym przesłuchaniu wiedziałam, że to nie Chopin, choć na youtubie tak jest opisany. Chopin używał w niedościgniony sposób postępów harmonicznych i modulacji, które są nie do podrobienia. jeśli ktoś ma mimo wszystko wątpliwości, to odsyłam do wyjaśnień ( po angielsku), które w dobitny sposób tłumaczą zamieszanie z przypisywaniem autorstwa Spring Waltz'a Chopinowi.https://answers.yahoo.com/question/index?qid=20140605063235AAta3G8. Pozdrowienia
norma, na początek dziękuję za komentarz :) Jeśli chodzi o Spring Waltz, to tak naprawdę bez względu na to, czy zna się twórczość Chopina, czy nie, od razu widać, że coś tam się nie zgadza, choćby przez nazwę (nie mówiąc o tym, że nie ma żadnego źródła, w którym ten utwór występowałby jako jego). Rzecz w tym, że nie jest to nadal ten sam utwór, co Mariage D'Amour, które ma inne metrum, stąd Spring Waltz jest dla mnie cały czas zagadką.
?
Popieram normę - Na pewno nie jest to Chopin.
I walc to również nie jest, bo nie istnieją walce na 4/4.
Zaczęłam słuchać, bo kolega mi podesłał link, właśnie jako walc Szopena - od razu nie pasowało mi metrum, ale to jeszcze przełknęłam, bo kto zabroni Chopinowi napisać walc na 4/4 ;-)
Natomiast po kolejnych kilkudziesięciu sekundach nabrałam sporych wątpliwości co do autorstwa, bo to całkowicie NIE brzmi, jak Chopin. Nie ta melodyka, nie ta dusza.
Analiza utworu miła, ale niestety (przepraszam, Lucindo) jest przykładem na to, że wszystko da się opisać jako coś całkowicie innego, przy odrobinie samozaparcia.
Marysia, dziękuję za komentarz. Tak naprawdę błąd, jaki można w tej chwili wynieść z tej analizy, wynika z nie jasnego słownictwa, bo napisałam, jak dobrze pamiętam, że Spring Waltz jest uważany za utwór Chopina, a nie nim jest. Powinnam dodać tylko notkę mówiącą, że nim nie jest. Natomiast analiza utworu jako takiego nie ma w sobie fałszywych faktów.
Z wielka przyjemnoscia przeczytalam Twoja analize utworu.Cenna wskazowka dla tych, ktorzy interesuja sie budowa dziela, a nie sa bardzo przygotowani z teorii muzyki.Szacun za prosty jezyk, ktory powinien trafic rowniez do tych mniej wyksztalconych muzycznie.
Alicjo, dziękuję za komentarz. Miło mi, że czytanie tej krótkiej analizy sprawiło Ci przyjemność :) Starałam się pisać, jak najprościej, w sposób zrozumiały, no i chodziło przede wszystkim o takie obrazowe przedstawienie utworu.
A czy Chopin nie mógł napisać czegoś prostego, kiedy był zmęczony , znużony , mógł w jedną godzinę stworzyć taki utwór dla zabawy. Oczywiście hipotetycznie. Choć faktycznie reszta jego kompozycji jest zgoła odmienna. Ale i najwięksi poeci i mędrcy odwiedzali burdele choć pierwsza nasza myśl tego nie dopuszcza.
Widzę, że jednak wciąż ktoś tu zagląda... Cóż, myślę, że zawsze warto brać pod uwagę różne możliwości i tu chyba przede wszystkim nielogiczności związane z nazwą i nie tylko budziły we mnie największe możliwości. Zresztą, ja też nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o muzykę, nie mam większego doświadczenia, więc i moje wnioski mogą nie być tak rozległe, aby rzeczywiście rozpoznać, kto mógł albo nie mógł być autorem. Dziękuję Ci, Krzysztofie, za komentarz :)
?
Ten utwór to fragment "Marriage d'amour" Richarda Claidermana. Szukając informacji o "Spring Walz" trafiłam na Twoją stronę, a teraz mogę podzielić się tym co wiem :)
Lucyno, dziękuję za komentarz :) Nadal jednak nie jestem przekonana do żadnej z możliwości. Mariage D'Amour stworzył Senneville, a Claiderman, z tego, co wiem, był tylko jego wykonawcą, ale też nie pasuje mi to metrum, chyba że jest to jakiś kilkuczęściowy utwór, ale nie słyszałam też o niczym takim...
Cześć wszystkim ☺.Od wczoraj słucham tego utworu. Jest on tak piękny, delikatny, urokliwy. Słuchając go, płaczę. Nie wiem co autor czuł tworząc "Spring Waltz".Ja w tym utworze czuje, słyszę tęsknotę za czymś co minęło a było piękne. Dzięki za ten opis, również jestem ogromnie ciekawa kto stworzył ten utwór. Pozdrawiam
Dziękuję za komentarz, bardzo mi miło, że ktoś jeszcze tu trafia :) To piękny utwór, to prawda. Muzyka potrafi naprawdę w przeróżny sposób oddziaływać na człowieka i warto wyciągać z tego jak najwięcej, znajdować to, co twórca chciał przekazać, te wszystkie emocje, uczucia, być może wizję zdarzenia, które sprawiło, że dane dzieło powstało. Cieszę się, że przypadł Ci do gustu :) Jeśli chodzi o utwór i jego autorstwo, to pod tekstem załączyłam adnotację. "Spring Waltz" jest opracowaniem Georga Davidsona utworu Paula Senneville'a pt. "Mariage D'Amour". Jeszcze raz dziękuję za wizytę :)
Ale się naczytałam komentarzy i nadal nie wiem kto to napisał jednak teraz jestem pewna że to nie był chopin zupełnie inny klimat chopin grał specyficznie jakos tak mocniej i z uczuciem a ten piękny utwor jest TAK lekki i na moje oko to nie waltz. Pozdrawiam wszystkich.
tylko Chopin mogł skomponować ten utwor
Amen.
Witam. Minęło już trochę czasu od tej dyskusji ale chciałbym podzielić się informacjami na temat tego utworu.
Oczywiście to nie żaden walc ani nie Chopin. Nie wiem skąd wzięła się ta błędna informacja. Kompozytorem jest Richard Clayderman a utwór nosi tytuł "Mariage D'Amour". Link do oryginału: https://www.youtube.com/watch?v=YCl-0lu0vHM
z tym, że bardziej znana jest wersja George Davidson'a pod tym samym tytułem. Link: https://www.youtube.com/watch?v=KmzFDEu2RoA. Także ten utwór określany tytułem "Chopin spring waltz" to tak naprawdę Mariage D'Amour w wersji George Davidson'a
Hej, mam jedną prośbę.
Jak wcześniej napisałaś, już niewiele osób rozumie język nut. Niestety się do nich zaliczam... mogłabyś opracować fragmencik, naprawdę krótki fragmencik... gdybym miała grać tylko prawą ręką pierwsze 12 sekund utworu, i od 1:55 do 2:00 jak nazywałyby się kolejne dźwięki? Wersja ta, do której link podałaś na początku swojej wypowiedzi. Bardzo potrzebuję tej informacji, a myślę, że Ty Autorko tego tekstu mogłabyś mi pomóc.
Z góry dziękuję.
XX, muszę przyznać, że trochę zaskoczyła mnie ta prośba. Nie widzę problemu, żeby wypisać tu w kolejności nazwy dźwięków w tych przedziałach czasowych, zastanawiam się natomiast, czy ta forma rzeczywiście Ci pomoże. Przede wszystkim najlepiej by było, gdybyś miała partyturę tego utworu, wtedy podpisanie kolejnych dźwięków rzeczywiście może pomóc, bo widzisz dokładnie, gdzie co jest. Inaczej umykają takie kwestie jak zmiana metrum, które tu następuje często, choć to w tekście pominęłam, a to wpływa choćby na akcenty. Nie twierdzę, że nie można tego wysłyszeć w utworze i starać się grać na słuch, ale moim zdaniem tak jest dużo przejrzyściej...
Prosiłaś o dźwięki tylko dla prawej ręki. W tym utworze ta partia rozpoczyna się od trzeciego taktu, w metrum 5/4, pauzą szesnastkową. Z tego powodu (jeśli zagrasz samą partię prawej ręki) zauważysz, że wydaje się, jakby na początku czegoś brakowało, dlatego tak dodatkowo dopowiem, że w lewej ręce, w miejscu tej pauzy jest dźwięk g (w oktawie małej), który można sobie dodawać ot tak, jeśli chcesz się uczyć melodii. No ale przechodząc do rzeczy, w pierwszych 12 sekundach, po pauzie szesnastkowej, dźwięki są takie (są to oczywiście szesnastki): g2 (2 oznacza oktawę dwukreślną, czyli zaraz za podstawową razkreślną znajdującą się na środku), g2, a2, a2, b2, b2, a2, a2, g2, g2, d2, d2, b1 (okrawa razkreślna), b1, g1, g1, b1, b1, f2. Później drugi takt w 4/4: f2, es2, es2, d2, es2, f2, es2, d2, es2 (ostatnie jest ćwierćnutą) i pauza ćwierćnutowa. Te dwa takty składają się na te 12 sekund. Natomiast drugi przedział czasowy zaczyna się w takcie 38., w metrum 4/4, najpierw ósemki: b2,d2, d2, es2, es2, c2, c2 i dwie szesnastki: a2, g2. Drugi takt, znowu od ósemek: a2, c2, c2, es2, d2, b1, b1 - tu mija druga minuta i kończy się fraza, chociaż w tym takcie są jeszcze dwie szesnastki: g2 i f2.
Mam nadzieję, że jakoś pomoże Ci to, co tu zapisałam. Jeśli uczysz się grać, to dobrze jest nauczyć się odczytywać nuty, a nie jest to też takie trudne. Tak naprawdę nietrudno jest znaleźć gamę zapisaną na pięciolinii i podpisaną nazwami dźwięków. W ten sposób, porównując sobie taki wzór z zapisem utworu, w końcu sama zapamiętasz dźwięki i bez problemu będziesz je odczytywać. Nie ma innego sposobu, a to Ci może dużo ułatwić :) Tyle na dziś mogę powiedzieć... Powodzenia w nauce utworu, no i w razie jeszcze jakichś pytań, chętnie pomogę :)
Bardzo się dziwię temu iż wymieniasz autorów Spring Waltza którzy urodzili się w latach 1900/1940 a jak wiemy Fryderyk Chopin urodził się w 1810 roku i gdy tworzył ten utwór zatytułował ten go ,,Dla Swojej Bogini''więc nie wiem dlaczego takie wpisy są!!!Domyślam się że żyją na świecie ludzie którzy nienawidzą wybitnych Polaków i jak mogą to skradają w przeciągu wieków wszystko co się da-niedługo przeczytamy że encyklika Jana Pawła 2 ,,Największa jest Miłość'' nie została napisana przez Karola Wojtyłę tylko przez Niemieckiego lub innego obcokrajowca ale nie Polaka,pewnie będą pisali że sam Jan Paweł 2 tzn Karol Wojtyła też nie był Polakiem. Przecież parenaście lat temu była walka i jawna próba kradzieży historii pisali że Fryderyk Chopin nie był Polakiem a jak to nie wyszło to trzeba mu ukraść utwory :)) Ja tak to widzę. Żal że taka nienawiść jest do wybitnych ludzi i chęć przez innych wybitnych ludzi ich okradzenia.
?
Największy żal jest jak widzi się Polaków którzy im w tym pomagają ale przecież w obozach zagłady też pracowali Polacy jako kapo lub też wydawali innych Polaków za stanowisko w owych latach lub pieniądze aby inni Polacy trafili do obozów zagłady. Tu historia się powtarza tyle że próbują okraść wybitnych Polaków z ich twórczości i tak jak za czasów 2 wojny światowej tak i te działania nic nie dadzą jedynie tylko będą oznaką hańby dla innych narodów i owych Polaków co im w tym pomagają!!!
?
Zastanawiam się co wy jeszcze zmieniliście w Historii??? Bo jak wiadomo kłamstwo jest teraz ulubioną taktyką prawie wszystkich-nawet kłamstwem chcą wejść do Raju :))) Co mnie już całkowicie zburzyło i rozśmieszyło!!! Nigdy kłamca nie wejdzie do Raju!!!
Szczerze powiedziawszy, nie rozumiem tego wzburzenia. Wiem, że Fryderyk Chopin żył dużo wcześniej niż Seneville, Clayderman czy Davidson, rzecz w tym, że utwór również powstał później. To nie jest nawet muzyka rozmantyzmu i dużo później musiała zostać, z jakich powodów, przypisana Chopinowi. Nie jest to próba kradzieży historii. Bardzo cenię Fryderyka Chopina i jego muzykę, z oskarżeniami o francuską narodowość borykał się jeszcze za czasów swojego życia przez pochodzenie ojca i jego nazwisko, co dokuczało mu jako prawdziwemu polskiemu patriocie. Długo szukałam informacji o ,,Spring Waltzu", aż w końcu odkryłam jego autora, ale żaden taki utwór, nawet pod inną nazwą, nie figuruje w spisach utworów romantycznego muzyka. Nie wiem, jaki utwór miał być zatytułowany ,,Dla Swojej Bogini", jeśli jeszcze tu zajrzysz, chętnie dowiem się tego, natomiast jestem przekonana, że to, co napisałam, jest prawdą.
AMEN?
Witam, piszę gdyż te komentarze to naprawdę jedyne miejsce w sieci gdzie mogłem znaleźć odpowiedzi na kilka nurtujących mnie pytań odnośnie głównie autorów tej kompozycji. Gratuluję dociekliwości i Pani i komentującym (mego poprzednika nie skomentuję, gdyż wylało się Panu trochę żółci na klawiaturę - ale [bez urazy] ten typ tak ma) dlatego chciałbym podziękować, choć mi samemu nie pasował klimat utworu do Szopena, mimo iż jestem wręcz laikiem. Z tego co wyczytałem jeden muzyk napisał utwór, drugi go nieco przerobił i ta wersja zyskała pogłos. Pomijam "Dla swojej bogini" - bo to jakaś absurdalna wersja i dużo wcześiej ktoś by na to wpadł szukając informacji. Przepraszam, ale aż uśmiałem się nieco z tejże wersji. Co mnie jednak nurtuje - znając praktyczie genezę utowru - to pytanie czemu naraz zaczęto przypisywać tę kompozycję właśnie Szopenowi? Ktoś musiał dać impuls, zrobić pierwszy krok. Mimo to na YT są dostępne także te inne wersje i nikt tego nie poprawił, nie próbował? Może ludziom łatwiej było uwierzyć że to Szopen, bo im się podobało? Pozdrawiam i czekam, może dowiemy się coś więcej z czasem?
Jeśli chodzi o wersję, która zyskała pogłos, to zyskały ją obie. W internecie można znaleźć zarówno wersję w metrum parzystym, nazywaną Spring Waltzem, jak i pierwotną w metrum trójdzielnym, tyle że ta pierwsza jest bardziej kontrowersyjna przez przypisywanie jej przez niektórych Chopinowi. Na YT występują oba opracowania z różnymi podpisami, ale nie jest chyba do końca tak, że nikt nie próbował poprawiać. Co prawda, tytuły często pozostawały mylne, ale jeśli zajrzało się do komentarzy, trafiały się tam głosy osób, które prostowały, że to nie Chopin. Rzecz w tym, że te zdania były na tyle podzielone, że samemu można było zgłupieć, nie utwierdziwszy się w żadnym przekonaniu. W każdym razie sama się dziwiłam, skąd w ogóle wyszło przypisanie utworu współczesnego kompozytorowi romantycznemu i dlaczego nie można znaleźć wiarygodnego źródła, gdzie zostałoby napisane czarno na białym, że tak nie jest, tym bardziej, że już niewielkie pojęcie o formach muzycznych sprawiało, że tytuł budził wątpliwości, nie odnosząc się nawet do samego stylu. Mnie to wszystko na tyle zaciekawiło, że zaczęłam szukać, gdzie się dało, ale mimo to trudno było trafić na cokolwiek. Być może kiedyś rzeczywiście uda się odkryć na ten temat coś więcej, kto wie... Sama lubię takie zagadki, więc pewnie gdyby tylko była taka możliwość, doszukiwałabym się, ile by się dało. Na dzień dzisiejszy dziękuję za komentarz i również pozdrawiam.
Paweł- "gdyż wylało się Panu trochę żółci na klawiaturę"
Piotr- "oj ulało, ulało Pawle. ?
Lucindo, dlaczego usunięto wpis? To był najpiękniejszy opis jaki w życiu przeczytałem i bardzo, był bym rad, przeczytać go raz jeszcze... Istnieje szansa?
? https://www.youtube.com/watch?v=tUQPDIOS04s&feature=youtu.be&fbclid=IwAR35a9MHxFMlVSkOcLt7qF1IGdvO4j5jBWB-nY-w7zOC2dL8qDwQocpcyyM ?
"Fryderyk Chopin - Geniusz stulecia! Mając krystalicznie czystą Duszę, Chopin nosił ją przez całe Życie! Talent Duszy pozwolił Fryderykowi Chopinowi nagrać Głos Duszy przy dźwiękach muzycznego personelu! Posiadanie takiej melodii duszy, noszenie siebie i nie zmienianie siebie - taka jest godność człowieka! Dusza, krystalicznie czysta w czułości, pozostaje w Wiekach jako ratujący Eliksir i Balsam do leczenia Serc przed cierpieniem i ranami zadanymi Duszy Ludzkiej! Dzięki Geniuszowi Chopina w jego muzyce pastelowe odcienie samej natury Ziemi!"
December 04.2019.Sofiya Ivanova.Saint Petersburg.Russia
София Иванова
Фредерик Шопен--Гений на Века! Имея кристально Чистую Душу,Шопен пронёс её через всю свою Жизнь! Талант Души позволил Фредерику Шопену звуками нотного стана записать свой Голос Души! Иметь такую Мелодию Души, носить в себе и не изменять себе--Это и есть Достоинство Человека! Кристально чистая в нежности Душа остаётся в Веках как спасительный Эликсир и как Бальзам для излечения Сердец от страданий и от нанесённых ран Человеческой Душе! Спасибо Гению Шопена, в его Музыке пастельные тона самой Природы Земли! December 04.2019.Sofiya Ivanova.Saint Petersburg.Russia. ??????????????????
❣️Thank You❣️.Sofiya Ivanova
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania