Sprzeczność

Człowiek chce się zmienić,

dopóki zmiana nie zacznie

boleć bardziej niż to,

czym był.

 

Chce być silny,

więc tłumi wszystko,

co czyni go człowiekiem.

 

Chce być wolny,

więc buduje sobie klatkę

z własnych lęków.

 

Chce żyć po swojemu,

a całe życie

uczy się,

kim powinien być.

 

Podejmuje decyzje,

których nie chce podejmować,

żeby później żyć

z ich konsekwencjami.

 

I właśnie wtedy

najczęściej słyszy:

 

„Trzeba było wybrać inaczej.”

 

Jakby życie

dawało nam drugą wersję siebie

na wszelki wypadek.

 

Nie daje.

 

Każdy wybór coś zabiera.

Każde „tak”

jest śmiercią jakiegoś „nie”.

Każda zmiana

jest pogrzebem

części człowieka,

którym byliśmy.

 

A mimo to

ciągle próbujemy się naprawić,

 

jakby człowiek

był maszyną,

w której wystarczy

wymienić kilka części.

 

Nie jesteśmy.

 

Jesteśmy sprzecznością.

 

Rozum mówi jedno.

Emocje drugie.

Strach mówi zostań.

Ambicja mówi idź.

Sumienie milczy,

kiedy najbardziej

potrzebujemy odpowiedzi.

 

I może najbardziej bolesne

nie jest to,

że czasem wybieramy źle.

 

Najbardziej boli świadomość,

że niektóre wybory

mogły być złe

bez względu na to,

co byśmy zrobili.

 

A życie?

 

Życie nie tłumaczy się

z własnej niesprawiedliwości.

 

Po prostu mija.

 

I pozostawia człowieka

z pytaniem,

 

czy naprawdę stał się sobą,

 

czy tylko nauczył się

lepiej ukrywać

to, kim był.

 

Bo może dorosłość

nie polega na tym,

że w końcu wiemy,

kim jesteśmy.

 

Może polega na tym,

że przestajemy potrzebować

odpowiedzi.

 

Patrzymy na siebie

i widzimy wszystkie

swoje sprzeczności

i mimo wszystko

idziemy dalej.

 

Nie dlatego,

że jesteśmy gotowi.

 

Tylko dlatego,

że życie

nigdy nie czeka.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania