włośnie - właśnie?
Nie wiem skąd znam tę nazwę, imię Haru?
Czy pił sake, bo Haru prowadzi chyba do Azji. Opowiadanie wydaje się być napisane poprawnie. I tylko to jedno określenie przychodzi po przeczytaniu. Może to zarys, wstęp, szkic? Nakreśliłaś dzień z życia bohaterów, wiemy, że jest dorosły i jest dziecko. Dorosły pracuje ciałem, przez co ma wyrzuty sumienia, bo często musi zabawiać gości sake. Wstydzi się tego, więc ma sumienie i serce. I co dalej? Przydałby się punkt zaczepienia, po którym czytelnik zadumałby się marszcząc czoło lub skonstatowałby jakąś mądrą myślą. Haru nie jest wyjątkiem i nie robi wrażenia, że się sprzedaje. Robi to w wyższym celu. I to może jest ten zapalnik myśli, że dobre uczynki usprawiedliwiają te złe, pomimo iż piekło jest nimi wybrukowane. Przepraszam za komentarz. Pozdrawiam serdecznie :)
Rano przez pomyłkę dałem ci trzy punkty, a miałem wkliknąć pięć, będziesz musiała mi to wybaczyć. Tekst całkiem niezły, ale tak jak Brzózce wyżej, brakuje mi mocnego zakończenia. Za szybko się skończył na niczym. Przydałaby się jakaś druga część, z pointą.
Ten, jako go nazwałaś, wykwit, mógłby mieć drugą część. Jednakże pierwsza musiałaby zakończyć się z przytupem. Szkoda, że tak szybko poddałaś się po ocenie dwójki amatorów. Opowiadanie ma potencjał. Bardzo dużo potencjał. To jak? Masz nick No pasarán, czy nie masz? Pozdrawiam serdecznie :)
Nie byłam nawet w trzydziestu procentach zadowolona z tego opka. Jak pisałam, troszkę brakuje mi
cierpliwości. Będą inne, mam nadzieję, że lepsze, tylko obecnie inspiracji szukam.
Dziękuję ślicznie i serdeczności ślę : )
Komentarze (12)
Rada bym była o instrukcje, co poprawić, tak by dało się to czytać.
włośnie - właśnie?
Nie wiem skąd znam tę nazwę, imię Haru?
Czy pił sake, bo Haru prowadzi chyba do Azji. Opowiadanie wydaje się być napisane poprawnie. I tylko to jedno określenie przychodzi po przeczytaniu. Może to zarys, wstęp, szkic? Nakreśliłaś dzień z życia bohaterów, wiemy, że jest dorosły i jest dziecko. Dorosły pracuje ciałem, przez co ma wyrzuty sumienia, bo często musi zabawiać gości sake. Wstydzi się tego, więc ma sumienie i serce. I co dalej? Przydałby się punkt zaczepienia, po którym czytelnik zadumałby się marszcząc czoło lub skonstatowałby jakąś mądrą myślą. Haru nie jest wyjątkiem i nie robi wrażenia, że się sprzedaje. Robi to w wyższym celu. I to może jest ten zapalnik myśli, że dobre uczynki usprawiedliwiają te złe, pomimo iż piekło jest nimi wybrukowane. Przepraszam za komentarz. Pozdrawiam serdecznie :)
zamka włośnie wtedy - "właśnie" a nie włośnie
Drobne dłonie złapały mnie w pasie i oparły o ścinę korytarza - "ścianę", a nie ścinę.
Autorzy, którzy mogliby udzielić fachowej porady chwilowo przebywają na planecie T3.
:)
Rano przez pomyłkę dałem ci trzy punkty, a miałem wkliknąć pięć, będziesz musiała mi to wybaczyć. Tekst całkiem niezły, ale tak jak Brzózce wyżej, brakuje mi mocnego zakończenia. Za szybko się skończył na niczym. Przydałaby się jakaś druga część, z pointą.
Spoko, nie przejmuj się, wywaliłam tego gniota. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby to tu wstawić.
Chyba zabardzo mi się do automata spieszy.
No pasarán no znowu nie nazywaj tego gniotem. Bo wciągnęło tylko brak wy/za kończenia.
Przepraszam wszystkich czytających za wstawienie tu tego wykwitu.
Ten, jako go nazwałaś, wykwit, mógłby mieć drugą część. Jednakże pierwsza musiałaby zakończyć się z przytupem. Szkoda, że tak szybko poddałaś się po ocenie dwójki amatorów. Opowiadanie ma potencjał. Bardzo dużo potencjał. To jak? Masz nick No pasarán, czy nie masz? Pozdrawiam serdecznie :)
Nie byłam nawet w trzydziestu procentach zadowolona z tego opka. Jak pisałam, troszkę brakuje mi
cierpliwości. Będą inne, mam nadzieję, że lepsze, tylko obecnie inspiracji szukam.
Dziękuję ślicznie i serdeczności ślę : )
No pasarán nie jest zły. Tylko mocnego zakończenia brakuje.
Krzysztoff nazywajmy rzecz po imieniu. To był gniot, lub jak kto woli wypierd mamuta.
Muszę bardziej się starać.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania