Sprzymierzeniec człowieka zepsutego
Sama...
Gdzieś w parku
Sama
Wśród drzew
Samotność tę psuje
Piękny ptasi śpiew
Gdzieś spomiędzy liści
Wygląda słońce
Słońce życiodajne...
I zabijające
Nie jestem sama...
I cicho pragnę
Aby stan zastanowienia melancholijnego
Na zawsze pozostał...
Sprzymierzeńcem człowieka zepsutego
Komentarze (5)
Coś w tym jest. :)
Spodobał mi się ten wiersz, dlatego zostawiam 5. :))
Ciszę się :)
Dziękuję ^^
Oo, to jeden z lepszych wierszy jakie czytałam. Duży plus. Trafiła w me serce. Opisalas to tak zgrabnie. Tak gdyby przeanalizować ten tekst, to masz rację - sami nigdy nie będziemy ;) Zawsze zobaczymy słońce, Księżyc bądź piękny świergot ptaków. To daje nam siłę i brak poczucia osamotnienia. 5
Cieszę się, że wiersz ci się spodobał i dzięki za ocenę ;)
Ten wiersz podsunął mi na myśl człowieka, który tak usilnie pragnie samotności, kryje się przed zepsuciem świata, a równocześnie wciąż coś go obnaża, wciąż nie może zaznać spokoju przez dręczące go myśli. Fajnie to przedstawiłaś, jak zwykle zostawiam 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania