Środek ciężkości istnienia
Teza:
A jeśli środek ciężko ludzkiego istnienia przypada gdzieś na krańce świadomości. Jeśli tam właśnie - na peryferiach, gdzie wszystko jest bardziej impresyjne i umowne, wolne od konkretnego obrazu i słowa, a staje się doznaniem, które ciężko uchwycić, tym ciężej utrzymać, kryje się realna siła człowieka. Ta właśnie siła, którą rozwija się poprzez kompetencję, praktykę, umiejętności - rzetelną pracę u podstaw. Poprzez pracę nad charakterem, który hamuje umysł, gdy ten zaczyna obliczać ilość niemożliwych do spełnienia scenariuszy, a następnie sam zaczyna wierzyć w ową możliwość spełnienia. Poprzez pracę nad cierpliwością i spokojem, gdy w kolejnym przypływie emocji trudniej zachować rzeczową trzeźwość, a łatwo się upić psychicznym stanem istnienia.
Analiza:
To znaczy jest coś jeszcze - sytuacja, w której doznanie przechodzi w stan - doznanie zostaje utrzymane i przez to właśnie pozostaje doznaniem. Dzięki temu pojawia się również możliwość pracy na tym, konkretnym doznaniu, jak doznaniu spokoju, czy cierpliwości bez wchodzenia w samo doznanie. Oznacza to, że doznanie nie zostaje przetworzony w standardowy dla człowieka sposób. Jest to jednocześnie połączenie z doznaniem w warstwie emocjonalnej, ale odłączenie w warstwie intelektualnej, bo myśl nie jest bezpośrednio wynikiem doznania poprzez interpretację, narrację, analizę ani próbę zrozumienia.
Doznanie staje się środowiskiem, w którym umysł funkcjonuje wykonując określoną pracę, na przykład literacką albo jeżdżąc na deskorolce lub w trakcie malowania, czy treningu. To stan podobny podobny do weny, natchnienia, flow, który, rozebrany na czynniki pierwsze, często oznacza cierpliwość, opanowanie, spokój, zaufanie procesowi, ignorowanie bodźców, które rozpraszają, utrzymanie umysłu na konkretnym celu i przez to wydaje się złożonym doświadczeniem, które jednocześnie dąży do prostoty.
Wniosek:
Niezależnie, czy jest to narracyjna funkcja ja, interpretacja tożsamościowa, światopoglądowa, romantyzacja, idealizacja, mitologizacja, każda forma oceny doznania, w momencie, gdy staje się kategoryzacją, przypisaniem i dopowiedzeniem samego doznania, zatem przypisania mu funkcji, która koreluje z określonym sposobem myślenia, a nie wypływa z samego doznania, jako doświadczenia, staje się odejściem od ducha, a przejściem poprzez umysł, w wyuczone schematy, konstrukty.
Perspektywa metafizyczna:
Istnienie człowieka, jeśli sprowadzić samo istnienie do obecności, a następnie obecność do bycia, sprawia, że bycie staje się schematem funkcjonowania i interpretowania. Schemat ten nakłada na obserwatora określony model myślenia i definiowania, przez co obserwator nie jest obserwatorem - staje się kreatorem interpretacji, nie widząc świata, a wyłącznie odbicie własnych myśli i przeżyć w świecie.
Istnienie człowiek staje się realnym istnieniem - stanem ducha, w momencie, gdy człowiek traktuje doznanie stan warty rozwoju - niezależnie, czy jest to doznanie smutku, czy radości, szczęścia, czy niepokoju, obcowanie z doznaniem ukazuje jego naturę i funkcję, a doznanie pozostaje tak długo otwarte na człowieka, jak długo człowiek wstrzymuje proces interpretacji i analizy doznania jako czegoś, co ma swoją przyczynę (czynniki zewnętrzne) oraz powód (czynniki wewnętrzne). Patrząc na doznanie przez pryzmat samego doznania, odsłaniamy jego realną funkcję, a dopiero znając jego funkcję, innymi słowy, znając celowość - dążenie, możemy ewentualnie poddać refleksji powody i przyczyny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania